niedziela, listopada 29

Ulubieńcy Listopada 2015

Ulubieńcy Listopada 2015
Hej!
Dzisiaj kończy się listopad, tak więc przyszedł czas na ulubieńców :)
Wybrałam kilka produktów, których używałam często w tym miesiącu i które bardzo mi się spodobały. Dodatkowo wybrałam film, który urzekł mnie w ostatnim czasie oraz piosenkę, której słuchałam praktycznie ciągle.
Nie przedłużając, zapraszam na post :)


1. Rozświetlacz do policzków Blushing Hearts firmy Make up Revolution.
W zasadzie jest to róż do policzków, jednak dla mnie jest tak jasny, że używam go tylko jako rozświetlacza. Moim zdaniem jest to produkt naprawdę cudowny, nadaje on przepiękny połysk i trzyma się na twarzy bardzo długo :) No i w dodatku wiadomo, opakowanie jest prześliczne- aż chce się go mieć. Cena takiego serduszka to 24,90zł. 


2. Krem pod oczy Syis. 
Jest to krem z ekstraktem z tarczycy, zapobiega tworzeniu się zasinień i cieni pod oczami. Kolagen oraz elastyna regenerują naszą skórę. Krem znalazł się w którymś pudełku Shinybox. Nigdy nie używałam żadnego kosmetyku pod oczy, bo wydawało mi się, że jest to dla osób starszych. Jednak ten produkt jest super. Jeśli nałoży się go na noc, to rano nasze oczy są takie fajnie wypoczęte, a skóra wokół nich ładnie odżywiona. Cena takiego kremu to ok. 26zł. 


3. Suchy szampon z Aussie.
Suche szampony nigdy specjalnie mnie nie przekonywały, ten znalazł się bodajże w Glamboxie, który niedawno zamówiłam. Jednak po czasie stwierdzam, że jest to super rozwiązanie. Wstaję rano, na głowie mam armagedon, muszę gdzieś szybko wyjść i nie mam czasu na mycie i prostowanie włosów. Wtedy taki szampon to świetne rozwiązanie. Włosy wyglądają po nim na bardzo odświeżone i zdrowe. Cena takiego szamponu to 24,99zł.



4. Kółeczko do konturowania Kobo. 
Od niedawna zaczęła się moja przygoda z konturowaniem. Na początku używałam jasnego korektora i bronzera. No a później znalazłam ten produkt :) Używam go mniej więcej od początku listopada i jestem z niego bardzo zadowolona. Jednak ciężko jest rozetrzeć kosmetyk zwykłym pędzlem do konturowania, najlepiej nadają się mokre gąbeczki do makijażu, no a najlepiej pasowałby Beauty Blender- jednak takowego nie posiadam. Zapłaciłam za to ok. 20zł


5. Podkład Max Factor Face Finity.
Jest to mój totalny ulubieniec. Podkład spełnia wszystkie 3 funkcje, które obiecuje nam producent- jest jednocześnie bazą, podkładem i korektorem. Odcień jest idealnie dopasowany do mojej cery, bardzo dobrze się rozprowadza i długo utrzymuje. Nie pozostawia żadnych smug, plam itp. No i opakowanie jest bardzo eleganckie. Cena takiego podkładu to ok. 62zł.


6. Aktywnie nawilżający hialuronowy krem Norel. 
Nie jest to pełnowymiarowe opakowanie. W którymś Shinyboxie otrzymałam połówkę- 15ml. Z początku użyłam go 2 razy i wydał mi się nieciekawy. Jednak po jakimś czasie spróbowałam go na nowo i jestem nim zachwycona. Jeśli mam na twarzy jakieś niedoskonałości, krem ten wysusza je praktycznie natychmiastowo, a skóra jest nawilżona, gładka i świeża. Myślę, że kiedy wykończę tą wersję na pewno zainwestuję w pełnowymiarową. Cena dużego opakowania to ok. 50zł.



7. Perfumy Versace Bright Crystal.
Uwielbiam ten zapach. Jest bardzo uniwersalny i elegancki, zdecydowanie nadaje się zarówno na co dzień, jak i na jakieś ważniejsze wyjście. Zapach utrzymuje się ładne kilka godzin, nie wietrzeje i jest dość intensywny. Sądzę, że w moim przypadku nie skończy się na jednym flakoniku. Polecam wszystkim, którzy nie lubią udziwnionych zapachów, tylko takie proste i klasyczne. Cena za 50ml to ok. 150zł.


8. Paletka cieni do powiek It Palette marki Sephora.
Jest to cudowny prezent od mojego chłopaka (chyba ma słabość do kupowania mi paletek z cieniami) :). Uwielbiam odcienie nude na oczach. W zestawie znajduje się paletka w bardzo eleganckim, skórzanym opakowaniu z lusterkiem, 12 cieni, dwustronny pędzelek do cieni oraz do eyelinera oraz brązowa metaliczna kredka do oczu. Ta paletka to moja druga miłość, zaraz po Kamilu :) Pigmentacja cieni jest niesamowita, świetnie się rozprowadzają oraz blendują. Trzymają się na powiekach tak długo, dopóki ich nie zmażemy, nawet przy przetłuszczających się powiekach. Cena to 139zł.

Jeśli chodzi o ulubiony film, to w tym miesiącu zdecydowanie jest to dramat "Pięć lat".
Film opowiada historię mężczyzny, który przez pięć lat był torturowany i niesłusznie trzymany w amerykańskim więzieniu pod zarzutem terroryzmu. Film pokazuje, jak strasznie traktowani są ludzie oskarżeni o zamiary terrorystyczne. Nie chcę pisać tutaj spoileru, więc po prostu polecam Wam zwrócić uwagę na ten film, ponieważ jest naprawdę świetny i w dodatku oparty na faktach.


Ostatni ulubieniec tego miesiąca to piosenka:
Ellie Goulding- Powerful

A co w tym miesiącu jest Waszym ulubieńcem? :)
Zapraszam do komentowania i czytania!
Buziaki!

piątek, listopada 27

beGlossy Listopad 2015 "Warm up" recenzja i openbox

beGlossy Listopad 2015 "Warm up" recenzja i openbox
Hejka! :)
Dzisiaj przychodzę do Was z postem, który sprawia mi wielką radość, a mianowicie- recenzją oraz openboxem listopadowej edycji pudełka beGlossy. Jest to moje pierwsze pudełko z ich subskrybcji, ponieważ tak jak pisałam kilka postów temu- z subkrybowania Shinyboxa zrezygnowałam, kiedy zawiodłam się ich kolejnym boxem. Więc nie przedłużając zapraszam Was do recenzji pudełka :)



W tym miesiącu razem z pudełkiem otrzymaliśmy magazyn beGlossy. Pierwszy raz miałam z nim styczność, ale uważam, że jest naprawdę ciekawy i dużo można w nim przeczytać. Dodatkowo otrzymujemy od autorów zniżki u różnych ciekawych firm :)



Tak box przedstawia się zaraz po odpakowaniu papieru i rozwiązaniu wstążeczki. Mnie spodobał się na pierwszy rzut oka. A Wam? :)
Przy następnych zdjęciach opiszę Wam produktu, które znalazłam w pudełku :)


1. Rozświetlająco-wygładzający krem Vichy Idealia. Cena pełnowymiarowego produktu: ok. 105zł. W pudełku otrzymujemy połówkę- 15ml.
Raz już miałam pełnowymiarowe opakowanie tego kremu i byłam z niego bardzo zadowolona, dlatego cieszę się, że znalazło się w pudełku :) Poprzednie opakowanie już zużyłam i wyrzuciłam, więc kolejny zastrzyk tego cudeńka bardzo mi się przyda. Krem cudownie nawilża, szybko się wchłania i bardzo ładnie pachnie. Z pewnością jest to produkt warty polecenia :)


2. Kompleks nawilżający Bio Shock firmy Sanase Chocolaterapia. Cena produktu pełnowymiarowego (4 sztuki) wynosi 33zł. W pudełku dostajemy 2 sztuki.
Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie ani o żadnym ich produkcie. Nie mam pojęcia, czego mogę się spodziewać po tych ampułkach, jednak czytałam o nich dużo pozytywnych opinii. Zostawię je sobie na jakieś ważniejsze spotkania lub wyjścia :)


3. Nivea balsam do ciała pod prysznic Cocoa&Milk. Cena pełnowymiarowego produktu to 17,99zł. W pudełku dostajemy produkt o pojemności 50ml.
Już od dawna chciałam spróbować jakiegoś balsamu pod prysznic, więc bardzo ucieszyłam się, kiedy kosmetyk ten znalazł się w pudełku. Tego samego dnia zabrałam się za testowanie i stwierdzam, że balsam ten jest super. Skóra po nim jest mocno wygładzona oraz pozostaje na niej prześliczny zapach :) Polecam!


4. Hydrożelowe płatki pod oczy z ekstraktem z czerwonego wina marki Efektima. Cena produktu: 4,74zł. + próbka perfum FM 281 o pojemności 2ml.
Niestety, ale dla mnie te płatki to kompletna klapa. Miałam już jedno opakowanie i nie widziałam kompletnie żadnych efektów. Dlatego te ze zdjęcia na pewno powędrują do kogoś innego.


5. Pantene aksamitny krem do włosów intensywnie nawilżający. W pudełku otrzymujemy pełnowymiarowy produkt o pojemności 100ml, cena: 36,99zł.
Produkt wypróbowałam od razu po przyjściu kuriera, ponieważ akurat szłam do kąpieli :) Naprawdę fajnie nawilża włosy, są po nim miękkie, wygładzone i błyszczące. Owszem, zapewne jest to działanie silikonów, aczkolwiek efekt jest naprawdę fajny, polecam :)


6. Color Refresher marki Syoss. Produkt pełnowymiarowy, a jego cena wynosi 18,99zł.
Super pomysł! W kosmetyku tym chodzi o to, że możemy odświeżać nim włosy pomiędzy koloryzacjami. Wydaje mi się, że nie poprzestanę na tylko tym opakowaniu, ponieważ z końcówek włosów farba spłukuje mi się dość szybko :)


7. Olejek zapachowy lub eteryczny "Naturalne aromaty". Cena produktu: 7zł.
Niestety otrzymałam zapach lawendowy, kiedy to zobaczyłam, nie byłam zadowolona. Jednak po powąchaniu stwierdzam, że zapach jest naprawdę ładny. Dodaję kilka kropel do kąpieli, sprawdza się fajnie :)

Reasumując, uważam to pudełko za naprawdę baaaardzo udane w porównaniu z konkurencją :) Wszystkiego oprócz płatków pod oczy będę używać i wszystko mi się przyda. Jestem bardzo zadowolona i liczę na to, że grudniowe, czyli świąteczne pudełko będzie równie miłym zaskoczeniem :)

A Wam jak się podoba? Zapraszam do komentowania :)
Buziaki!

środa, listopada 25

Jak zafarbować i obciąć włosy w domu? Moje sposoby na domowy "zakład fryzjerski"

Jak zafarbować i obciąć włosy w domu? Moje sposoby na domowy "zakład fryzjerski"
Hejka!
Dzisiaj wpadłam na pomysł zafarbowania i ścięcia moich włosów samemu w domu :) No i oczywiście postanowiłam od razu się z Wami tym podzielić. Nie lubię ścinać i farbować włosów u fryzjera, ponieważ wiecznie tylko słyszę "ten kolor się Pani od razu spłucze, nie mamy pewności, że ta farba dobrze złapie Pani włosy, w Pani przypadku przy tak zniszczonych włosach trzeba ściąć 100000cm" itp., itd.
Pokażę Wam krok po kroku jak nałożyć farbę oraz jaki jest mój sposób na delikatne rozjaśnienie bez korzystania z rozjaśniacza lub farby rozjaśniającej. Następnie zaprezentuję bardzo łatwy sposób na idealnie równe podcięcie końcówek lub dłuższej części włosków (to już według uznania).

Zaczynajmy! :) Na zdjęciu poniżej znajduje się farba, której użyłam (nie jest to jakieś nie wiadomo co, tylko zwykłe Palette, które znalazłam w szafce z kosmetykami. Nie mam zamiaru nakładać farby na całe włosy, dlatego nie wybrzydzałam, tylko wzięłam to, co miałam) oraz żel rozjaśniający Sunkiss z Loreal'a. No i oczywiście miseczka, grzebień i szczoteczka do nakładania rozrobionej farby.


Wracając do mojego sposobu na uniknięcie rozjaśniacza- jest nim właśnie ten żel. Dolewam go w ilości około 30ml do farby z utleniaczem, mieszam i przy farbowaniu daje to efekt delikatnego rozjaśnienia włosów bez żadnego niszczenia, przesuszania lub o Jezu- spalenia :)

Na kolejnym zdjęciu przedstawiam moje włosy przed farbowaniem. Są nieumyte i naolejowane olejem kokosowym- są różne opinie na temat koloryzacji, aczkolwiek ja uważam, że jednak najlepiej farbuje się "brudne" włosy, a w moim przypadku fajnie działa olejowanie ich przed tym zabiegiem.



Polecam przed koloryzacją podzielić sobie włoski na dwie sekcje, tak jak ja na zdjęciu. Następnie szczoteczką do farbowania lub grzebyczkiem z bardzo drobnymi ząbkami rozcieramy farbę na całej długości włosów od odrostu lub mniej więcej na długości 3/4- taką metodę wybrałam dla siebie, ponieważ moje włosy od nasady mają już naturalny kolor, więc chciałam tylko odświeżyć resztę :) Kiedy na pierwszą sekcję nałożymy farbę, rozpuszczamy włosy i robimy przedziałek w miejscu, w którym mamy grzywkę. Ja mam przedziałek przez środek głowy, więc tak też ułożyłam swoje włosy. Ten krok wykonujecie całkowicie według swoich własnych potrzeb. Następnie nakładamy farbę na drugą sekcję włosów i czekamy odpowiednią ilość czasu podaną w instrukcji. Ja zawsze pozostawiam roztwór na ok. 30-35min.

No i pozostaje teraz najważniejszy krok całego zabiegu (bo w końcu farbowanie nie jest jakoś mocno trudne). Kiedy przychodzi czas na zmycie farby z włosów, idziemy je umyć, myjemy je szamponem, a następnie nakładamy odżywkę lub maskę, której NIE spłukujemy! 
Niżej pokażę Wam zdjęcie podcinania moich włosów krok po kroku, a później wytłumaczę, co i jak powinnyście zrobić.


Zatem tak: 
Krokiem pierwszym jest przedzielenie włosów idealnie w tym miejscu, w którym mamy przedziałek. jest to bardzo ważny krok, ponieważ jeśli zrobimy w tym momencie coś inaczej, niż mamy zwykle bądź krzywo- nasze ścięcie może wyjść całkowicie źle. Włoski musimy bardzo dokładnie rozczesać, najlepiej metalową szczotką lub grzebieniem- zdejmie to również nadmiar odżywki z naszych włosów. 
Kolejnym krokiem jest związanie włosów w kucyk przy samym karku, bardzo nisko. Nie wkładamy włosów za uszy, staramy się, żeby były "zebrane" z głowy delikatnie, ale w miejscu gumki spięte były mocno.
Kiedy już uda nam się dobrze spiąć włoski w kucyk, bierzemy do ręki drugą gumkę i wiążemy nią kolejny "kucyk" trochę niżej od pierwszego. Ważne jest, żeby na włosach nie powstały nam żadne wgniecenia, nierówności, bąble, kucyk musi być jedną zwartą linią.
Następnie delikatnie i powoli zsuwamy "drugiego kucyka" coraz niżej, aż do miejsca, w którym chcemy obciąć nasze włosy. Kiedy już znajdziemy odpowiedni punkt, upewniamy się, że gumka mocno się trzyma i nie ześlizguje się. Kolejno bierzemy do ręki nożyczki i zdecydowanym ruchem odcinamy to, co znajduje się poza gumką. 

Jeśli coś wyszło Wam trochę krzywo lub nie jesteście pewne, czy na pewno wszystko jest równo- możecie powtórzyć czynność przycinania.
Jak dla mnie efekt jest bardzo fajny, moje włoski po tym zabiegu mają bardzo ładny kolor- w zasadzie wyszły mi takie blond pasemka/refleksy, które serio ślicznie wyglądają, do tego są podcięte równiutko i fryzura od razu stała się lekka i odświeżona.

Co sądzicie o moim sposobie na "domowy zakład fryzjerski"? Spróbujecie? A może któraś z Was już próbowała eksperymentować ze swoimi włosami w domu?
Zapraszam do komentowania i bardzo dziękuję Wam za 1000 wyświetleń! :)
Buziaki!

wtorek, listopada 24

Prezent od chłopaka- Douglas Favorite Palette ♥

Prezent od chłopaka- Douglas Favorite Palette ♥
Hejka!
Wczoraj byłam z moim chłopakiem Kamilem w centrum handlowym na małych zakupach zimowych :) No i dostałam od niego prześliczny prezent z Douglasa. Przez najbliższe dni mamy tam promocję -40% na wybrane produkty do makijażu. Od razu zakochałam się w paletce cieni, którą Kamil mi kupił :) Ogólnie uważam, że jest najlepszym chłopakiem na świecie, jesteśmy razem już ponad 2 lata i wiem, że nie zamieniłabym go na nikogo innego ♥


Poniżej wrzucę Wam zdjęcia paletki oraz prezentu, który do niej dostałam i opiszę, co o niej sądzę :) Po powrocie do domu wykonałam nią makijaż, więc myślę, że mogę już coś o niej powiedzieć.





Wygląda cudownie, prawda? :)
Więc przechodząc do najważniejszej części- paletka jest po prostu świetna. Wykonana z solidnego plastiku, mocno się zamyka (więc nie otworzy i nie pokruszy się przypadkowo), posiada lusterko, przy którym spokojnie możemy wykonać makijaż oczu oraz 16 bardzo dobrze napigmentowanych cieni do powiek. Są to typowe kolory nude, z resztą wersję paletki wybrałam właśnie o takiej nazwie, do wyboru miałam również "sparkle", czyli nieco inne, bardziej "różowawe" kolorki. 
Najważniejsze, co chcę Wam powiedzieć to.. cena tego małego szczęścia. Aktualnie możemy kupić tę paletkę w cenie 55zł, co jest naprawdę bardzo niską ceną, szczególnie, że otrzymujemy 16 cieni i w dodatku z bardzo dobrej firmy. 
Jako gratis dostałam perfumowany dezodorant do ciała z firmy Intesa - "Sexplosion". Jest to produkt unisex, co nie zmienia faktu, że dla mnie pachnie totalnie męsko, aczkolwiek bardzo ładnie :)
Reasumując, polecam Wam wszystkim ten produkt. Może to być świetny prezent na Mikołajki, jak i również mała przyjemność :)

Co myślicie o tej paletce? Spodobała Wam się? A może kupicie ją?
Piszcie w komentarzach swoje odczucia :)
Buziaki!

poniedziałek, listopada 23

Dermedic krem-żel Hydrain 3 Hialuro ultranawilżający oraz płyn micelarny- opinia i recenzja

Dermedic krem-żel Hydrain 3 Hialuro ultranawilżający oraz płyn micelarny- opinia i recenzja
Hejka!
Dzisiaj pokażę Wam zestaw z Dermedic, który wygrałam w testowaniu :) W skład zestawu wchodzi: ultranawilżający krem-żel Hydrain3 oraz płyn micelarny z tej samej serii. Producent obiecuje Nam, że krem ma dogłębnie nawilżyć skórę na co najmniej 48h, uzupełnić braki wody, zregenerować i wzmocnić cerę. Powinien także idealnie sprawdzać się jako baza pod makijaż. Natomiast płyn micelarny mają bardzo łatwo usuwać makeup, bez konieczności mocniejszego pocierania wacikiem, jest hypoalergiczny, nie zatyka porów oraz zawiera wodę termalną ze źródeł Uniejowa.
Niżej pokażę Wam zdjęcia, jak wygląda taki zestaw oraz przekażę Wam moją opinię o tych produktach, ponieważ od jakiegoś czasu już je testuję :)





Może najpierw zacznę od tego, jaka mniej więcej jest cena kosmetyków- krem kosztuje ok. 30zł, a płyn micelarny 20zł.

Przechodząc do sedna- moja cera mocno wysusza się na policzkach i nosie, kiedy przychodzą zimniejsze pory roku. Przez makijaż prześwitują mi suche skórki, z którymi nie wiedziałam, co mam zrobić- w efekcie nie robiłam nic i zostawiałam sprawę tak, jak jest. Kiedy dostałam zestaw Dermedic bardzo się ucieszyłam, ponieważ w tym okresie przeczesywałam internet w poszukiwaniu jakiegoś polecanego produktu na brak nawilżenia skóry. Jak przeczytałam zastosowanie kremu i płynu micelarnego od razu zabrałam się do testowania. Wydawało mi się, że produkty mogą być naprawdę dobre i nie pomyliłam się :) Krem-żel naprawdę cudownie nawilża cerę, jest ona miękka, wygładzona i bardzo dobrze nawilżona. Płyn zaś bardzo szybko usuwa nawet bardzo mocny makeup. Już zdecydowałam, że kiedy skończy mi się to opakowanie, to na pewno kupię kolejne :) Moje oczy nie są podrażnione, nie łzawią i nie robią się czerwone- co często zdarzało mi się przy innych kosmetykach do demakijażu.
Reasumując uważam, że produkty są świetne i warte polecenia. Krem jest bardzo wydajny, płyn tak samo- potrzeba malutką ilość do zmycia wszystkiego z twarzy.

A wy? Stosowałyście jakieś produkty z firmy Dermedic? Jeśli tak, to jakie? Jesteście zadowolone? :)
Zapraszam Was do komentowania i obserwowania mojego bloga- już niedługo testy naprawdę fajnych kosmetyków z kolorówki oraz niezbędnik jesienny :)
Buziaki!

sobota, listopada 21

Shinybox listopad 2015 "Miss Autumn" recenzja, opinia, openbox

Shinybox listopad 2015 "Miss Autumn" recenzja, opinia, openbox
Hej :)
No i przyszła połowa listopada, jak co miesiąc przyszło do mnie pudełko Shinybox. Wersja "Pani Jesień", śliczna i delikatna oprawa boxa, zapowiadało się bardzo fajnie :)
Zapraszam do recenzji, przedstawię Wam produkty, które znalazły się w pudełku oraz wyrażę swoją opinię.


Ładne oprawa, prawda? :) Bardzo klimatyczna, uwielbiam wzory na boxach Shinyboxa.


No i takie mamy pierwsze wrażenie po otworzeniu pudła :) Wydaję się całkiem, całkiem.
No a teraz wszystkie kosmetyki, które skryły się w środku:


1. Regenerujące serum do twarzy "AllForYou" firmy Enklare, calkowita nowość i premiera na rynku. Otrzymaliśmy kosmetyk pełnowymiarowy, a jego cena wynosi 79zł.
Fajna sprawa na jesień, na opakowaniu podana jest informacja, że produkt należy przechowywać w lodówce. Wygląda całkiem spoko, może okazać się przydatne. W zasadzie to najlepsza rzecz z całego boxa.


2. Krem rozjaśniająco-wygładzający z kwasem migdałowym od Norel. Pełnowymiarowy krem kosztuje 80zł, natomiast w Shiny otrzymaliśmy połówkę- 25ml.
Lubię tę firmę, mam od nich krem z kwasem hialuronowym, również z Shinyboxa i sprawdza się świetnie, na pewno kupię duży produkt. Ten użyłam wczoraj na noc i skóra twarzy rano wyglądała ładnie, to na pewno. Zobaczymy, jak będzie prezentował się przy codziennym stosowaniu :)


3. Mydło naturalne od Enklare o zapachu jogurtowo-owocowym. Cena: 28zł.
Ostatnia rzecz, która w jakikolwiek sposób spodobała mi się w tym miesiącu w pudełku. Ma bardzo miły zapach, pozostawia skórę naprawdę miekką i taką... śliską, nie wiem dokładnie, jak mam opisać to odczucie :) Naturalnie mydła zawsze na plus.


4. "Good Foot" krem do stóp z regulatorem potliwości firmy Delia. Produkt pełnowymiarowy, jego cena to 7zł.
Naprawdę? Krem regulujący potliwość stóp w połowie listopada, kiedy robimy wszystko, żeby było nam ciepło w stopy? Jak dla mnie kompletny niewypał, w dodatku konsystencja wody, po nałożeniu na stopy wydaje się, że są mokre, a nie w jakikolwiek sposób nawilżone/zregenerowane. Nie podoba mi się, no ale cóż, nie każdemu można dogodzić :)


5. Miniaturki: Kremowy żel do mycia ciała, balsam do ciała i serum do rąk firmy AA. Pełnowymiarowe produkty kosztują kolejno: 10zl, 13zł i 11zł. W pudełku dostaliśmy UWAGA darmowe próbki o pojemnościach po 30-40ml.
No i tutaj moje największe rozczarowanie, które zadecydowało o tym, że zrezygnowałam z subskrybcji Shinyboxa... Nie mogę pojąć, dlaczego coś takiego znalazło się w boxie i to aż x3. Nie mówię, że są to złe produkty, bo owszem, miałam już coś z tej serii i spełniają obietnice producenta, ale... Dlaczego Shiny wsadziło do pudełka trzy darmowe miniaturki, które można otrzymać przy zakupach w drogeriach? Październikowe pudełko już bardzo mnie zawiodło, a to dobiło moje złe odczucia. 
Nie zmienia to faktu, że nadal lubię Shinybox'a, będę obserwować ich stronę, jeśli się poprawią, na pewno powrócę do subksrybcji. Aczkolwiek na tą chwilę przerzuciłam się na comiesięczne beGlossy- zobaczymy, co oni zaproponują ciekawego :)
Mam nadzieję, że Shiny się poprawi i wrócę do nich. Na razie jednak poczekam.

A wy? Kupujecie jakieś boxy, miałyście okazję zapoznać się z tym pudełkiem? Jakie są Wasze opinie?
Zapraszam do komentowania :)

czwartek, listopada 19

JoyBOX Make Up, recenzja i openbox

JoyBOX Make Up, recenzja i openbox
Hej! :)
Dzisiaj przychodzę do Was z postem, w którym opowiem Wam o nowym wydaniu pudełka z kosmetykami JoyBOX, wydawanego przez twórców gazety JOY raz na 2 miesiące. Tym razem zaproponowano nam boxa w 100% złożonego z kolorówki. Przyznam, że długo czekałam na tego typu pudło. W podstawie boxa znalazło się 11 produktów, natomiast dwunasty mieliśmy do wyboru spośród: korektora mineralnego firmy Pixie (wybrałam właśnie ten produkt, ale powędrował od razu do mojej mamy, dlatego nie mam go na zdjęciach), błyszczyka NouriShine Plus od Mary Kay oraz mini świeczki z kieliszkiem Yankee Candle.
Nie przedłużając, zapraszam do prezentacji całego pudełeczka oraz krótkiej recenzji :)


Naprawdę uwielbiam szaty graficzne ich pudełek :) Jest cudowne, nie sądzicie?


1. Pasta wybielająca zęby "Krystaliczna Biel" firmy Biała Perła. Cena: 21zł.
Pastę zdążyłam już zacząć testować- co widać po opakowaniu i śmiało mogę stwierdzić, że kiedy mi się skończy poważnie rozważę kupno kolejnej :) Bardzo fajna, spełnia swoje zadanie, spokojnie mogę ją polecić.


2. Róż do policzków "Blushing Hearts" firmy Makeup Revolution. Cena: 24,90zł.
Moja perełka tego pudełka :) Kiedy zobaczyłam w magazynie Joy spis kosmetyków, które znajdą się w pudełku i zobaczyłam właśnie ten produkt wiedziałam, że nie będę mogła sobie odpuścić. Róż jest po prostu CUDOWNY. Ja używam go raczej jako rozświetlacza, czasami nakładam jego ciemniejszą stronę jako róż. Jest to mój ulubieniec, polecam wszystkim, bardzo uniwersalny i śliczny drobiazg :)


3. Jedwabisty podkład "Lumi" firmy AA. Cena: 14zł.
To już moje drugie opakowanie tego podkładu (pierwsze również miałam z Joyboxa) i uważam go za bardzo fajny, jednak absolutnie nie polecam go osobom, które mają problem ze świeceniem bądź przetłuszczaniem się cery- wtedy wygląda okropnie. Sama jeszcze niedawno miałam z tym poważny problem, na szczęście powoli sobie z tym radzę i podkład wraca do łask. Utrzymuje się długo i nie zostawia na twarzy efektu maski.


4. Maska do włosów Schwarzkopf "Color Freeze". Cena pełnowymiarowej: 73zł.
W pudełku otrzymujemy pojemniczek o pojemności 30ml. Jest to baaardzo mało, żeby móc stwierdzić coś o działaniu tego produktu. Moje włosy są bardzo gęste, więc jeśli chciałabym użyć jej na całe włosy, wątpię, że starczyłaby mi chociaż na jeden raz. Nakładam ją na końcówki przed jakimiś ważniejszymi wyjściami i faktycznie- są wtedy ładnie zbite i mięciutkie, więc mogę się domyślać, że maska faktycznie jest dobra.


5. Bezacetonowy zmywacz do paznokci firmy "Delia". Cena: 6zł.
Podoba mi się idea tego zmywacza. W zasadzie jakoś nie przywiązuję większej uwagi do takich produktów, dla siebie zawsze kupuję duży zmywacz z pompką w Biedronce. Jednak ten serio mnie zaciekawił. Pomysł z "samousuwaniem" się lakieru z paznokci (nawet brokatowego) jest fajny i naprawdę skuteczny. Na razie podoba mi się, może skuszę się na kolejne opakowanie :)


6. Glov "Quick Treat". Cena: ok. 15zł.
To już moja druga mini rękawica od Glov. Dlatego właśnie tej nie otwierałam, ponieważ poprzedniej jeszcze nie wykończyłam :) Fajny gadżet, przydaje się w kosmetyczcce, kiedy np. wychodzimy na imprezę albo na cały dzień i w trakcie musimy poprawić sobie makijaż. Ideą Glov jest to, że możemy usuwać i poprawiać make up tylko za pomocą rękawiczki i wody- to owszem działa.




7. Lakier do paznokci Estetic firmy "Ingrid". Cena: 10zł.
To już mój drugi dosłownie taki sam lakier. Ale uważam, że ta seria jest bardzo fajna, mam z niej też inne kolory i nie zawiodłam się na nich. Mają dobre krycie, z top coat'em trzymają się na paznokciach spokojnie z tydzień, kolorek typowy na jesień- zawsze spoko :)


8. Puder brązujący firmy Quiz. Cena: 11zł.
Nie oczekiwałam wiele od tego produktu, na szczęście mile mnie zaskoczył. Jego drobinki są naprawdę bardzo ładne i subtelne. Ładnie trzyma się na twarzy i nie zostawia plam. Spokojnie mogę polecić :)


9. Paletka cieni do powiek "Trio" firmy Virtual. Cena: 14zł.
Od tego kosmetyku tak samo nie oczekiwałam wiele, no i się nie przeliczyłam. Trafiły mi się dość nieciekawe kolory, lubię używać mocnych kolorów na oczach, jednak te są takie zgaszone i jakieś nieładne... Sama pigmentacja nie jest najgorsza, aczkolwiek sądzę, że paletka powędruje do kogoś innego- mnie do niczego się nie przyda.


10. Maskara "Genial Volume" firmy Pierre Rene. Cena: 21zł.
Super! Jestem z tej maskary naprawdę baaardzo zadowolona. Ostatnio w zasadzie czego nie kupiłam- to albo mi sie osypywało, albo zostawiało smugi nad powiekami. A ten tusz działa idealnie. Ładnie podkreśla rzęsy, nie skleja ich i świetnie się utrzymuje na oczach. Polecam :)
11. Wodoodporna konturówka do ust firmy Etre Belle. Cena: 45zł.
Otrzymałam śliczny jesienny kolor, dlatego jestem taka szczęśliwa. Super produkt. Trzyma się niesamowicie długo- na tyle, że po całym dniu mogę zmyć ją tylko płynem do demakijażu. Trochę wysusza usta, ale jakoś można to przeżyć (ja nakładam na nią białe Lipfinity). Używam jako pomadki i sprawdza się super :)

Kochani, to już wszystko, co chciałam Wam pokazać :) Oprócz korektora pod oczy Pixie, który z tego co wiem od mamy również sprawdza się znakomicie. Mam nadzieję, że post Wam się podobał. Zapraszam Was do komentowania i obserwowania mojego bloga- każdy komentarz to dla mnie motywacja do kolejnych postów. Buziaki :)

środa, listopada 18

Co kupiłam i co warto kupić na promocji -49% w Rossmannie

Co kupiłam i co warto kupić na promocji -49% w Rossmannie
Hej! :)
Dzisiaj przychodzę do Was z postem o wielkiej promocji w Rossmannie -49%, która miała miejsce na przełomie października i listopada tego roku. Aktualnie do 19.11 trwa jeszcze promocja na podkłady, pudry, korektory, rozświetlacze i bronzery.
Pokażę Wam produkty, które zwróciły moją uwagę i na które "polowałam" na tej wyprzedaży. Dodam na początku, że nie jestem wielką fanką drogeryjnych kosmetyków, więc nie jest tego bardzo dużo. Tak więc przedstawię Wam według mnie najciekawsze propozycje.

Pierwsza kategoria to "Pomadki, błyszczyki, konturówki oraz produkty do paznokci".



Kupiłam tylko 3 pomadki. Nie używam błyszczyków ani drogeryjnych konturówek :)
Moja propozycja to:
1. Pomadka Rimmel Lasting Finish by Kate Moss, w odcieniu 10. Jest to przepiękna, głęboka czerwień, która powinna znaleźć się w kosmetyczce każdej kobiety. Jest bardzo trwała i nie wysusza ust. 
2. Pomadka Rimmel Moisture Renew, w odcieniu 380. Bardzo długo szukałam głębokiego i mocnego fioletu- idealnego na jesień. Przeszukałam wiele marek, sklepów internetowych itp., na szczęście ta jest wprost idealna- świetnie nawilża usta, nadaje im przecudowny kolor i bardzo długo się utrzymuje.
3. Pomadka Bourjouis Rouge Edition Velvet, w odcieniu 09 "Happy Nude Year". Czytałam mnóstwo opinii o tych pomadkach. Podobno kocha się je albo nienawidzi. Bardzo chciałam ich spróbować, ale niestety się zawiodłam. Pomadka w ogóle nie chce trzymać się na moich ustach, po niecałej godzinie nie ma po niej śladu... Dla mnie to totalny bubel, postaram się wypróbować jeszcze jakiś inny odcień, może akurat ten trafił mi się nieodpowiedni. 

Pora na lakiery do paznokci. Z racji, że moja kolekcja jest ogromna, nie chciałam kupować kolejnej wielkiej garści produktów, więc zdecydowałam się na te:


1. 3 lakiery firmy Wibo, które wielbię do końca świata, są mega tanie, a utrzymują się na paznokciach fantastycznie, nie odpryskują ani nie blakną. Zdecydowałam się na odcienie: 34- klasyczna czerń, edycja Glamour Sand, odcień nr 1- śliczny granat z niebieskim brokatem oraz edycja Royal Manicure, odcień nr 3- brokatowy srebrny.
2. 2 lakiery firmy L'oreal Color Riche, odcień 840 black diamond- brokatowa czerń oraz 850 lemon meringue- perłowa biel.
3. Eveline miniMAX odcień 267- piękny, mleczny kolor.
4. Lovely Fast Dry Marsala Trend, odcień nr 2- idealny na jesień odcień nude.
5. Sally Hansen Top Coat No Chip- byłam go bardzo ciekawa i jak na razie sprawdza się idealnie. Top coat ma za zadanie nadać naszym paznokciom warstwę akrylową i mocno przedłużyć trwałość lakieru.

Następną kategorią są "Tusze do rzęs, eyelinery, cienie do powiek oraz bazy".





No i tutaj moje zakupy były totalnie malutkie. W zasadzie podczas tej promocji wybrałam się do Rossmanna tylko po jakieś nowe odcienie Maybelline Color Tattoo. 

1. 2 cienie do powiek w kremie firmy Maybelline Color Tattoo. Pierwszy odcień to 45- Infinite White- cudowny, biały perłowy cień, na powiekach wygląda fantastycznie. Drugi odcień to 35- On and on Bronze- piękny opalizujący brąz z drobinkami.
2. Maskara Lovely curling Pump Up- moim zdaniem totalny must have jeśli chodzi o niską półkę cenową tuszy do rzęs. Na co dzień sprawdza się świetnie, można go porównać do o wiele droższych produktów.

Kolejna i ostatnia kategoria, w której zrobiłam największe zakupy to "Podkłady, korektory, pudry, rozświetlacze i bronzery".












1. Podkład Max Factor Face Finity, w odcieniu 55 beige. Uwielbiam ten podkład, producent obiecuje nam 3w1- bazę, korektor oraz podkład. Moim zdaniem produkt spełnia wszystkie obietnice, ma niesamowitą konsystencję, koryguje wszystkie niedoskonałości i utrzymuje się na twarzy nawet cały dzień.
2. Róż do policzków Blush Creme firmy Wibo, odcień nr 1. Jeśli chodzi o kosmetyki drogeryjne, to uwielbiam Lovely oraz Wibo. Mają naprawdę świetne produkty i śliczne propozycje kolorystyczne. 
3. Puder Rimmel Stay Matte, w odcieniu 001 Transparent. Jest to mój ulubiony matujący puder. Moja cera przetłuszcza się w okolicach strefy T i niestety po 2-3 godzinach od nałożenia makijażu zaczynam się świecić. Ten produkt totalnie niweluje mój problem- cera jest matowa bardzo długo.
4. Słoneczny puder do twarzy i ciała z drobinkami złota firmy Lovely. W zasadzie nie planowałam zakupu tego produktu, jednak zachęciły mnie do tego bardzo pozytywne opinie w internecie na jego temat. Jeszcze go nie używałam, więc nie jestem w stanie podać żadnej opinii.
5. MOJE TOTALNE ZASKOCZENIE! Podkład Astor Antishine MakeUp, w odcieniu 301 Honey. Szukałam w Rossmannie jakiegoś podkładu matującego i sprzedawczyni zaproponowała mi właśnie ten. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przy kasie powiedziała mi, że płacę za niego całe, uwaga... 2,25zł. Masakra. Wzięłam więc jeszcze jeden i jestem z niego bardzo zadowolona. W internecie widziałam opinie, że raczej jest do niczego, aczkolwiek u mnie sprawdza się bardzo dobrze.
6. Rozświetlacz Vintage Glow firmy Wibo. Przyznam szczerze, już dawno chciałam kupić ten produkt, głównie z powodu ślicznego opakowania. Nie testowałam go jeszcze, więc nie mogę podać żadnej opinii.
7. Róż do policzków Oh!Oh! Blusher firmy Lovely. Śliczny, różowiutki róż, sprawdza się bardzo dobrze.
8. Puder Diamond Skin firmy Wibo. Jest to dla mnie bardzo fajne rozwiązanie do kosmetyczki w torebce. Kiedy wychodzę na noc lub na cały dzień warto mieć go przy sobie, sprawdza się fajnie, można nim ładnie poprawić makijaż.
9. Rozświetlacz Royal Shimmer firmy Wibo z kolekcji Pauliny Krupińskiej. Moje ulubione rozświetlacze Wibo, nie ma co tu dużo mówić, dla mnie totalny drogeryjny must have, produkty są śliczne, megatrwałe i w bardzo przystępnej cenie.

Mam nadzieję, że post się Wam spodobał :) 
Zapraszam do komentowania i obserwowania- każdy Wasz komentarz to dla mnie motywacja do kolejnych postów :)
Copyright © 2016 killukitty , Blogger