środa, grudnia 30

Paleta The Balm "Balm Jovi"- recenzja, opinia, czy warto?

Paleta The Balm "Balm Jovi"- recenzja, opinia, czy warto?
Hejka!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem o cudownym prezencie świątecznym od mojego chłopaka, a mianowicie paletą do makijażu firmy The Balm "Balm Jovi".



Tak paletka prezentuje się z zewnątrz :) Zacznę od początku:
Produkt jest inspirowany muzyką rockową, sama nazwa nam o tym mówi. Dodatkowo, cienie znajdujące się w środku również aspirują do nazw zespołów muzycznych. Moim zdaniem to bardzo oryginalny i ciekawy pomysł. Kosmetyki znajdują się w sztywnym tekturowym opakowaniu, dość solidnie wykonanym. W środku znajduje się również duże lusterko w kształcie serduszka, w zestawie nie otrzymujemy żadnego pędzelka. Tak paletka prezentuje się w środku:




W zestawie znajduje się:
- 12 cieni do powiek zarówno błyszczących, metalicznych, jak i matowych.
- rozświetlacz o nazwie "Disco Disco"
- róż do policzków "Pop! Pop!"
- dwie pomadki o nazwach "Milly" oraz "Vanilly"
Moim zdaniem w paletce jest naprawdę dużo fajnych produktów, spokojnie wystarczających do wykonania prawie pełnego makijażu :) 



Na samym dole paletki znajdziemy również propozycje przykładowych makijaży z wykorzystaniem konkretnych odcieni. 
Przechodząc do mojej opinii na temat tego produktu:
Jak na razie jest to z pewnością najlepsza z moich paletek. Produkty są niesamowicie mocno napigmentowane, szczerze mówiąc, wystarczy tylko lekko dotknąć produktu pędzlem i jesteśmy w stanie pomalować oboje oczu, czy sprawić, że całe nasze kości jarzmowe pokryją się głębokim rozświetleniem "Disco Disco". Może ta paletka wywarła na mnie tak niesamowite wrażenie, ponieważ nigdy wcześniej nie znalazła się w moim posiadaniu żadna aż tak dobra i droga paleta. Niżej pokażę Wam, jak wyglądały swatche na mojej ręce po leciutkim dotknięciu palcem cieni:


Jest to naprawdę tylko dosłowne "muśnięcie" produktu opuszkiem palca.
"Balm Jovi" zawiera w sobie zarówno odcienie neutralne, nadające się do makijażu codziennego jak i takie, które pozwolą nam na bardziej wieczorowy look. Rozświetlacz jest bardzo ciepły, w związku z tym moim zdaniem nie będzie nadawał się do każdego rodzaju cery i karnacji. Róż kompletnie neutralny, pasujący według mnie każdemu. Pomadki super- jedna typowo dzienna, druga; czerwona- bardziej wieczorowa. Jeśli chodzi o mnie, to jeden cień idealnie nadaje mi się do wyrysowywania brwi, co dla mnie idzie na bardzo duży plusik.

Plusy:
- bardzo mocna pigmentacja produktów
- duży wybór kolorów i kosmetyków, umożliwiający wykonanie bardzo wielu różnorodnych makijaży
- ciekawa i oryginalna aranżacja paletki
- dostępność (można ją "zmacać" w każdym Douglasie)
- cienie świetnie się rozprowadzają i blendują
- pomadki są bardzo trwałe i nie wysuszają ust
- wygląd

Minusy:
- z czasem produkty brudzą tekturowe opakowanie i staje się ono mało estetyczne
- rozświetlacz według mnie jest zdecydowanie zbyt mało neutralny, dla niektórych osób z pewnością może się nie sprawdzić
- jeśli nie zamkniemy zakładki z pomadkami, produkty sypkie na 100% osypią nam się na szminki brudząc je, co z pewnością działa na minus w użytkowaniu

Na koniec cena paletki "Balm Jovi":
189zł w Douglasie

Postanowiłam nie zawierać ceny produkty ani w "plusach", ani w "minusach", ponieważ dla jednych może być to dużo, natomiast dla innych mało, jak za tyle produktów. Paletkę oczywiście można dorwać taniej w internecie, z tego, co wiem już od około 140zł. Jak dla mnie cena jest w porządku, zważając na to, że znajduje się tam praktycznie cały komplet produktów do wykonania makijażu. 

Słyszałyście już coś o tej paletce albo o produktach The Balm? Podoba Wam się?
Zapraszam do komentowania, wszystkie Wasze komentarze motywują mnie do tworzenia kolejnych postów! :)

Buziaki!

sobota, grudnia 26

Ulubieńcy Grudnia! ♥ Sleek, Bourjois, Artego, Lovely, Golden Rose, MUR, Etre Belle, Paul Arden

Ulubieńcy Grudnia! ♥ Sleek, Bourjois, Artego, Lovely, Golden Rose, MUR, Etre Belle, Paul Arden
Hejka!
Dzisiaj mamy już drugi dzień Świąt, więc stwierdziłam, że przyszedł czas na ulubieńców! :)
W tym miesiącu wyjątkowo jest to praktycznie sama kolorówka, w mojej pielęgnacji nic się nie zmieniło. Nie przedłużając, zapraszam Was do lektury :)



WODOODPORNA KONTURÓWKA DO UST ETRE BELLE, odcień 05.
W tym miesiącu ta konturówka pojawiała się na moich ustach baaardzo często. Moim zdaniem jest to idealny odcień na okres jesienno-zimowy, pasuje do wielu makijaży oraz stylizacji. Konturówka jest świetnej jakości, nie zmywa się z ust, nie wysusza ich jakoś zauważalnie, ma mocno napigmentowany, głęboki kolor. Używałam jej jako szminki, nakładałam na całe usta, czasem dodawałam trochę balsamu do ust. Cena: 44,90zł.


NAWILŻAJĄCY SZAMPON DO WŁOSÓW ARTEGO "RAIN DANCE".
Znalazłam go w grudniowym beglossy i od tamtego czasu używam bardzo często. Szampon ma śliczny, świeży zapach, nie pieni się zbyt mocno (kiedy szampon wytwarza za dużo piany oznacza to, że znajduje się w nim dużo sztucznych składników). No i co najważniejsze- moje włosy są po nim naprawdę nawilżone i lekkie. Szampon nie pozostawia na włosach sztucznego filmu, tylko rzeczywiście ładnie je odżywia. Cena: 29,90zł.



DUŻY PĘDZEL MAKEUP REVOLUTION F104.
Jest to pędzel, który znajdował się w zestawie do konturowania firmy Makeup Revolution. Owszem, pędzel nie jest wygórowanej jakości, jednak fajnie sprawdza mi się do nakładania pudru matującego. Ładnie go rozprowadza, przede wszystkim jest na tyle duży, że odbywa się to bardzo szybko i sprawnie. Jest mięciutki, co również działa na plus podczas aplikacji produktów. 




POMADKA BOURJOIS ROUGE EDITION VELVET, odcień 09.
Ta pomadka jednak mnie przekonała. W którymś poście narzekałam na nią, że w ogóle nie chce trzymać się na moich ustach i zmazuje się po chwili. Jednak w grudniu postanowiłam ją trochę pomęczyć i dobrze zrobiłam. Kwestią tego, że nie trzymała się u mnie nie była jej wina, tylko moje wysuszone usta. Teraz, kiedy staram się je bardzo często nawilżać i są w dobrej kondycji, szminka sprawuje się super. Ma mocno napigmentowany, wyraźny kolor i utrzymuje się fajnie :) Cena: ok. 60zł.


ODŻYWKA DO PAZNOKCI GOLDEN ROSE "BLACK DIAMOND HARDENER".
Jak dla mnie jest to najlepsza z możliwych odżywka do paznokci. Po wielokrotnym nakładaniu żelu, moje paznokcie były dosłownie w stanie krytycznym, nie umiałam ich naprawić żadnym polecanym produktem. Później zobaczyłam dobre opinie na temat tej i postanowiłam wybrać się na stoisko Golden Rose i w nią zainwestować. Była to bardzo dobra decyzja :) Odżywka rewelacyjnie regeneruje paznokcie, sprawia, że stają się mocniejsze, twarde. Spełnia wszystkie obietnice producenta. Dodatkowo jej cena jest bardzo przystępna, ponieważ kosztuje ona ok 12zł. Moim zdaniem każda osoba mająca problem ze swoimi paznokciami powinna ją kupić i przekonać się, że naprawdę może zdziałać cuda :)



PALETA RÓŻY SLEEK BY 3 FLAME.
CU-DO! Jestem zakochana w tej paletce. Kupiłam ją już z 2-3 miesiące temu, jednak później pojawiła się promocja w Rossmannie -49% kolejno na wszystkie kategorie kolorówki- zrobiłam tam dość spore zakupy, zaczęłam używać produktów, które kupiłam w drogerii, a o tej paletce kompletnie zapomniałam. Kolory produktów wydają się bardzo mocne, na przykład ten środkowy, jednak po nałożeniu na policzki wygląda cudownie. Moim zdaniem jest to rewelacyjny produkt. Dodatkowo w palecie znajduje się dość duże lusterko. Pigmentacja jest bardzo dobra, kosmetyk nakłada się przyjemnie, nie pozostawia żadnych plam. Cena: 39,90zł.



LOVELY BROWS GEL CREATOR COLOR&SHAPE.
Poprzednio używałam mascary do brwi z Revlonu, która znajdowała się w opakowaniu razem z kredką, jednak ostatnio odnosiłam wrażenie, że zaczęła wysychać i prędzej szkodzi moim brwiom, niż im pomaga. Przy okazji zakupów w Rossmannie natknęłam się na ten produkt. No i jestem nim bardzo mile zaskoczona. Kupiłam odcień 2- dla brunetek i szatynek. Jest również odcień jaśniejszy, z zastosowaniem dla blondynek. Super! Żel ładnie układa brwi, zaczesuje się dokładnie tak, jak chcemy, nie nadaje bardzo intensywnego koloru, co dla mnie idzie na plus. No i dodatkowo jest bardzo tani. Cena: 8,99zł.


KSIĄŻKA: PAUL ARDEN "NIEWAŻNE, JAK DOBRY JESTEŚ, WAŻNE, JAK DOBRY CHCESZ BYĆ".
Czytam tę książkę już trzeci raz. I wiem, że na pewno nie będzie to ostatni. Jest to mój niezbędnik, jeśli chodzi o motywację i dążenie do zamierzonych celów. Jest to poradnik, który pokazuje, jak bardzo możemy wykorzystywać własne możliwości. Książka nazywana jest "Biblią dla ludzi utalentowanych". Sięgam po nią za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że coś mi się nie uda i że nie mam szans na zrealizowanie swojego celu. Nie chcę pisać Wam kompletnego spoilera poradnika, jednak serio baaaardzo gorąco polecam kupić tę książkę każdemu, kto wie, że miewa momenty zwątpienia albo nie do końca wierzy we własne siły i możliwości. Cena: 34,99zł.


Na koniec ulubione jedzenie w tym miesiącu, niestety są to słodycze, których od Nowego Roku NIE MOŻE być w mojej diecie pod żadnym pozorem :) Jak widać, moim ulubieńcem stało się Raffaello :)

A jacy są Wasi ulubieńcy w tym miesiącu? Jestem bardzo ciekawa, czy ktoś z Wam miał styczność z książką, o której pisałam :)

Buziaki!

poniedziałek, grudnia 21

#grwkilukitty. Get ready with me! - jak wygląda mój codzienny makijaż, czego aktualnie używam + WYNIKI KONKURSU!

#grwkilukitty. Get ready with me! - jak wygląda mój codzienny makijaż, czego aktualnie używam + WYNIKI KONKURSU!
Hejka!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem, w którym rozpocznę nową serię na moim blogu- #grwkillukitty. Będzie ona pokazywała Wam, jak wygląda mój codzienny makijaż oraz jakich kosmetyków używam :) Co jakiś czas, kiedy zmienią się produkty, których używam, będę aktualizowała wszystko i dodawała post. Co myślicie o takim pomyśle? :)
Dodatkowo na końcu posta WYNIKI ŚWIĄTECZNEGO KONKURSU!
Więc po kolei, pokażę Wam od A do Z, jak to wszystko wygląda u mnie, zapraszam! :)



Zaczynam od dokładnego oczyszczenia mojej skóry, do tego używam:
- Pianka oczyszczająca pory UnderTwenty (ok. 19,99zł)
Jest to według mnie idealny kosmetyk dla osób, które mają problem z zapchanymi porami lub niedokładnie oczyszczoną buźką po demakijażu. Dodatkowo śliczne pachnie- arbuzem z miętą :)
- Żel oczyszczający do twarzy Pure Skin (ok. 10zł)
Aktualnie jestem na etapie testowania tego produktu, jednak sprawdza się jak na razie fajnie przy mojej wrażliwej skórze, więc myślę, że osoby z problematyczną cerą powinny być z niego zadowolone. Dobry produkt, jak za tak niewielkie pieniądze :)



Następnie przechodzę do tonizowania i nałożenia kremu :) Używam do tego:
- Woda różana z Avon (ok. 12zł)
Jak dla mnie nie jest to produkt, który w jakikolwiek sposób poprawia stan mojej cery, aczkolwiek miło ją odświeża i pozostawia na niej przyjemny zapach. Dodatkowo usuwa drobne zanieczyszczenia, które mogły pozostać na mojej buzi :)
- Serum L'oreal Skin Perfection (ok. 30zł)
Nakładam go na twarz przed nałożeniem bazy pod makijaż, aby dokładnie ją nawilżyć i przygotować do makijażu. Lubię to serum, moim zdaniem naprawdę dobrze działa na moją cerę, dokładnie ją nawilża i pozostawia wygładzoną :)





Kolejną czynnością, którą wykonuję jest nałożenie bazy, podkładu, korektora pod oczy oraz zmatowienie twarzy pudrem. Oto produkty, których aktualnie używam w tym celu:
- Baza wygładzająca Sephora (59zł)
Jest to moja ulubiona baza, jestem w trakcie drugiego opakowania i na 100% kupię kolejne. Baza idealnie zakrywa pory, wygładza buzię i sprawia, że jest ona idealnie przygotowana do tworzenia makijażu :)
- Podkład Max Factor Face Finity (ok. 60zł)
Ostatnio mój ulubieniec. Podkład 3w1, kryje wszystkie niedoskonałości, nie zostawia maski, ładnie się rozprowadza. Kolor również dobrałam sobie idealnie, nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.
- Korektor pod oczy Paese Clair (30zł)
Już kończę to opakowanie i jestem z niego zadowolona. Ładnie rozświetla cienie pod oczami, okolice nosa i łuk kupidyna. Jest fajny, aczkolwiek nie sądzę, że kupię kolejny, chyba wolę przetestować coś nowego :)
- Puder matujący Rimmel Stay Matte (20zł)
Nakładam go wielkim puchatym pędzlem na całą twarz, żeby dobrze ją zmatowić. Jest transparentny, więc nie pozostawia na buzi żadnego koloru. Bardzo go lubię :)


Następnie przechodzę do konturowania, ostatnio przypadło mi do gustu konturowanie na sucho. Używam do tego:
- Zestaw do konturowania na sucho z pudrem i bronzerem Make Up Revolution (cena za zestaw, w którym znajduje się również rozświetlacz i 3 pędzle: 50zł www.cocolita.pl)
PO-KO-CHA-ŁAM ten produkt. Jest po prostu cudowny, nie pozostawia żadnych plam, dla mnie 100% ideał.
- Pędzel Pointed Kabuki od Pixie Cosmetics (157zł)
Dla mnie świetny do konturowania, ładnie rozprowadza produkt i ślicznie go rozciera. Nie mam żadnych zastrzeżeń- cudeńko :)




Kiedy wykonturuję buzię, przechodzę do wykonania makijażu oczu. Ostatnio najczęściej używam tych kosmetyków:
- Baza pod cienie do powiek I ♥ Stage Essence (ok. 11zł)
Mam tę bazę już grubo ponad rok i nie chce się skończyć :) Cienie trzymają się na niej bardzo ładnie, matowi powieki i nadaje gładką powierzchnię do rozprowadzania i blendowania :)
- Paletka cieni Sephora It Palette (139zł)
Najlepszy prezent od Kamila! :) Uwielbiam tę paletkę, Kolory cieni są idealne do makijażu dziennego oraz są niesamowicie dobrze napigmentowane. Po prostu super! W zestawie razem z paletką jest brązowa metaliczna kredka do oczu oraz dwustronny pędzelek do eyelinera i blendowania cieni.
- Cień do powiek w kremie Maybelline Color Tattoo (ok. 20zł)
Baaardzo lubię i gorąco polecam! :) Świetne produkty, niektóre odcienie świetnie nadają się również jako baza na oczy oraz pomada do brwi.


Kiedy skończę robić makijaż powiek, robię kreskę eyelinerem i tuszuję rzęsy. Używam:
- Golden Rose Style Liner Metalic odcień 16 (ok. 15zł)
Ostatnio powróciłam do tego eyelinera. Nie mogłam go używać, kiedy na dworze było ciepło, ponieważ nie jest wodoodporny i ma dość kremową konsystencję, co po prostu go roztapia na powiece. W zimniejszych okresach roku sprawdza się super. Kolor, który posiadam to metaliczne srebro.
- Tusz do rzęs Bourjois Volume Glamour Ultra Curl (ok. 50zł)
Używałam tego tuszu, kiedy byłam na wakacjach, a teraz do niego powróciłam. Moim zdaniem nie robi z rzęsami nic specjalnego, ale ładnie je koloruje i leciutko podkręca. Nic specjalnego, w sumie to nie wiem, czemu dalej go używam :)


Po skończeniu makijażu oczy zabieram się za wypełnienie i podkreślenie moich brwi. Produkty, które posłużą mi w tym to:
- Catrice Eyebrow Set (ok. 20zł)
Wcześniej wypełniałam brwi trochę ciemniejszym cieniem niż są one w rzeczywistości, teraz przerzuciłam się na ten zestaw, ponieważ zawiera on kolory idealne dla moich brwi. W zestawie znajdują się 2 cienie do brwi, malutkie lusterko, malusieńka pęsetka oraz pędzelek. Polecam ten zestaw, naprawdę jak za tę cenę jakość jest świetna :)
- Revlon Brow Fantasy, kredka i żel do brwi (39zł)
Używam jej od około dwóch tygodniu i jak na razie jestem bardzo zadowolona. Kredką podkreślam dolną linię brwi, potem nakładam cienie z Catrice i utrwalam wszystko żelem. Jak na razie jest to dla mnie super zestaw :)



Ufff, zbliżamy się do końca! :) Po skończeniu już praktycznie wszystkiego, nakładam na twarz rozświetlacz oraz róż do policzków. Używam:
- Wibo Royal Shimmer by Paulina Krupińksa (ok. 13zł)
Ciepły, delikatny, ładnie błyszczący rozświetlacz, lubię go. Przyjemnie się nakłada i ładnie utrzymuje, nie jest przesadzony i... nie jest takim chamskim brokatem, jak w niektórych produktach.
- Róż do policzków z olejem arganowym (ok. 20zł)
Przyjemny, dopasowany i klasyczny kolor, nie za różowy ani nie za ciemny. Fajnie wygląda na twarzy, moim zdaniem takie kolory różu są dobre na okres jesienno-zimowy. 


Ostatnim krokiem jest nałożenie pomadki. Każdego dnia staram się wybierać inną, dzisiaj akurat postawiłam na Rimmel (35zł) :)


WYNIKI KONKURSU!

Przyszedł czas na wyniki świątecznego konkursu :)
Wygrywa:
#blogerka potterka :)

Na wiadomość z danymi do wysyłki nagrody czekam 24h od momentu dodania postu pod adresem mailowym: killukittyblog@gmail.com
Po upłynięciu czasu oczekiwania, nagroda staje się automatycznie nieaktualna.

Serdecznie gratuluję i dziękuję wszystkim osobom, które wzięły udział w konkursie. Niedługo, kiedy liczba obserwujących przekroczy 100 zrobię dla Was super konkurs :)

Buziaki, kochani! :)

piątek, grudnia 18

Roomtour- moja organizacja kosmetyków, nowości, toaletka, cotton balls, Ikea

Roomtour- moja organizacja kosmetyków, nowości, toaletka, cotton balls, Ikea
Hej, kochani!
W KOŃCU! W końcu mogę napisać dla Was post, który miał pojawić się na blogu już ponad tydzień temu. Ale tak jak pisałam, sklep, w którym zamówiłam sobie rzeczy do pokoju bardzo opóźnił wysyłkę i doszła ona do mnie dopiero przedwczoraj. Mianowicie, doczekałam się, spełniło się moje marzenie i kupiłam toaletkę! :) Dodatkowo zamówiłam kilka drobiazgów do niej z Ikei, ponieważ niestety w moim mieście jej nie mam, a jechać dość daleko po kilka rzeczy mi się nie opłacało :)
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam, jak od teraz wygląda moja organizacja kosmetyków i stanowiska do makijażu (no i oczywiście robienia sobie selfie, ale to już inna sprawa). Dodam, że wcześniej trzymałam kosmetyki w kuferku- był to jednak kuferek podróżny i moje pudry oraz produkty tego typu bardzo na tym cierpiały, często coś mi się kruszyło; a następnie w organizerze DIY, który niestety nie przetrwał ciężaru, jakim został załadowany. Aktualnie jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, w końcu mogę wygodnie usiąść na krześle i pomalować się w cudownym miejscu i atmosferze! :)
Pokażę Wam kilka zdjęć tego, jak teraz wygląda mój pokój oraz pokażę, co znajduje się w środku toaletki, jakie kosmetyki znajdują się w mojej kolekcji :) Niestety nie wszystko widać idealnie na zdjęciach, ale mam nadzieję, że dobrze się przyjrzycie i będziecie wszystko widzieć!




Tak wygląda to na pierwszy rzut oka :) Postanowiłam wykorzystać Cotton Balls do stworzenia sobie oświetlenia, gdy maluję się, kiedy już nie ściemni. Dodatkowo moim zdaniem światełka wyglądają na toaletce po prostu cudownie! Z Ikei zamówiłam lusterko, na które czaiłam się już od bardzo dawna, jednak wcześniej nie miałabym go gdzie postanowić, podstawki na świeczki, które wykorzystałam jako podstawki pod pomadki i błyszczyki oraz osłonkę na ukochany storczyk i kubeczki, do których powkładałam moje pędzle :)







Tutaj troszkę więcej zdjęć, wybaczcie, ale zrobiłam ich tyle, że nie byłam w stanie wybrać tylko kilku :) Chociaż w sumie post z większą ilością fotek chyba też jest spoko, prawda?
Przepraszam Was za nieumyte pędzle w pojemnikach, jednak nienawidzę prania tych maluchów i potrzebuję sporo czasu, żeby się do tego zabrać :)
Oprócz szminek, pędzli, storczyka i lusterka na toaletce postanowiłam postawić jedne z moich ulubionych perfum: Versace Bright Crystal oraz Calvin Klein in2u :)
Teraz pokażę Wam, co skrywają szuflady mojej toaletki, czyli cały mój dotychczasowy kosmetykowy dobytek :)







No i właśnie tak wygląda to wszystko w całości :) Jako organizery do szuflad wykorzystałam górne części pudełek po Shinyboxach i beGlossy. Kosmetyki podzieliłam na podkłady, pudry, róże, produkty do oczu, brwi itp. Poza organizerami umieściłam moje paletki. Moja kolekcja kosmetyków niestety nie jest tak ogromna, jakbym chciała, ale staram się skrupulatnie ją powiększać (może dlatego mój chłopak nienawidzi chodzić ze mną do drogerii). Nie macie pojęcia, ile radości sprawił mi ten mebelek. Dzięki niemu będę czuła się jak księżniczka podczas wykonywania makijażu!

A jaka jest Wasza organizacja kosmetyków? Malujecie się w pokoju, w łazience, macie toaletki, biurka?

P.s. PRZYPOMINAM O OSTATNICH DNIACH KONKURSU, DO WYGRANIA SUPER NAGRODA! :)

Buziaki!
Copyright © 2016 killukitty , Blogger