środa, października 26

LIFERIA - nowy box kosmetyczny na polskim rynku

LIFERIA - nowy box kosmetyczny na polskim rynku
Dobry wieczór, kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem, w którym pokażę Wam nowość na polskim rynku kosmetycznym, a mianowicie box "Liferia". Działa on na podobnej zasadzie, jak inne pudełka - wykupujemy subskrypcję i raz w miesiącu kurier dostarcza pod nasze drzwi kartonik, w którym możemy znaleźć 5-6 produktów kosmetycznych z całego świata. Wszystko oczywiście jest pięknie zapakowane, zawiązane uroczą różową wstążeczką i pachnące. A czy moim zdaniem warte zakupu? Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam Was na dalszą część! :)


Samo pudełko jest w odcieniu mocnego różu, z minimalistycznym logiem firmy na środku- takie właśnie opakowania lubię- nic przesadzonego ani pstrokatego, będzie dobrze prezentować się na półce. W październikowej edycji znajdziemy 6 produktów z różnych stron świata. A zawartość? Już Wam pokazuję! :)




Pierwszym produktem jest krem do rąk Dermagiq z Holandii. Przyznam, że jak na krem do rąk ma sporą pojemność, bo jest to aż 100ml. Jego cena to 44zł. Czy dużo? Zależy, dla kogo. Jestem po kilku pierwszych użyciach i widzę, że nawilża i dłonie są miękkie. Konkretne efekty zobaczę na pewno dopiero po dłuższym stosowaniu, jednak pierwsze wrażenie- jak najbardziej TAK.


Kolejny produkt to Oxygenating Moisturizer Cream od Naobay z Hiszpanii. Produkty Naobay znam i lubię, więc krem ten był dla mnie miłym zaskoczeniem. Za 50ml kremu musimy zapłacić 137zł- w pudełku otrzymujemy 30ml, więc całkiem sporo. Pierwszy raz na twarz nałożyłam go dosłownie przed rozpoczęciem pisania tego posta i pierwsze, co widzę to to, że moja skóra jest miękka jak tyłek niemowlaka ;) Jak najbardziej TAK.


Żel do mycia twarzy VitaOil od Lirene, Polska. Rodzima marka, żel do mycia twarzy, fajny skład- dobry początek, prawda? W mojej łazience żeli do mycia twarzy nigdy mało, więc jestem zadowolona. Jeszcze go nie otwierałam, poczeka dzielnie na swoją kolej. Jednak z jego obecności w pudełku jestem jak najbardziej zadowolona. Jego cena wynosi 10zł.


Czwartym produktem jest jedwabiste mleczko oczyszczające - peeling do twarzy od Kueshi, Hiszpania. I kolejna marka, którą znam i lubię. Po pierwszym użyciu zauważyłam znowuż miękkość i nawilżenie. Dodatkowo pięknie pachnie. Myślę, że się polubimy i być może sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie, ponieważ w pudełku otrzymujemy miniaturkę 50ml. Za pełnowymiarowe 200ml musimy zapłacić 58zł. Jestem na TAK.


Piąty produkt, tym razem z kolorówki- błyszczyk do ust Glossip, Włochy. Przyznam, że na co dzień rzadko używam błyszczyków, jednak ten urzekł mnie kolorem- idealny dzienny nude. Po nałożeniu lekko mrozi i szczypie, co świadczy o tym, że powinien optycznie powiększać usta. Mnie tam już nie trzeba, ale czemu nie ;) Jego cena to 42zł. Ogólnie jestem zadowolona.



Ostatni, szósty produkt- cień do powiek Magnetic Play Zone Vipera, Polska. Cień do powiek z serii "puzzle", które możemy dowolnie łączyć i trzymać w magnetycznych paletkach. Jak wiadomo- cieni do powiek nigdy mało, więc jestem zadowolona. Kolor również trafiłam dość nieoczywisty, więc fajnie będzie poeksperymentować z kolorami ;) Ostatni produkt, również na TAK. Jego cena to 7,40zł.

Podsumowując- za pudełko płacimy 59zł oraz otrzymujemy darmową wysyłkę. Gdybyśmy chcieli kupić wszystkie produkty pojedynczo, musielibyśmy zapłacić 298,40zł, więc o wiele więcej. Ogólnie z pudełka jestem bardzo zadowolona i niesamowicie ciekawa kolejnych jego odsłon i edycji.

A Wy? Co sądzicie o tej nowości? Podoba Wam się? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!
Buziaki! :)

poniedziałek, października 24

Nuxe Splendieuse Yeux - idealny krem pod oczy?

Nuxe Splendieuse Yeux - idealny krem pod oczy?
Dzień dobry, kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem o kremie pod oczy marki Nuxe, który stosuję od jakiegoś czasu. Z firmą Nuxe miałam do czynienia już dawno temu- używałam uniwersalnego suchego olejku i byłam bardzo zadowolona. A czy krem pod oczy spełnił moje oczekiwania? Czy  jest kremem idealnym? Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam na dalszą część :)


Wiele z nas każdego dnia zmaga się z problemem worów pod oczami, wysuszonej skóry i wielu innych objawów związanych ze złą pielęgnacją skóry pod oczami lub jej brakiem. Przyznam, że jeszcze około rok temu ja również nie stosowałam zbyt wielu kosmetyków przeznaczonych do tych okolic. Na dzień dzisiejszy wiem, że był to wielki błąd. Znam sporo młodych osób, które są zdania, że kremy pod oczy powinnyśmy zacząć stosować wtedy, kiedy zaczną pojawiać się pierwsze zmarszczki. Jest to bardzo duży błąd- skórę należy pielęgnować w każdym wieku.



Krem pod oczy Nuxe Splendieuse Yeux to produkt silnie redukujący przebarwienia oraz cienie pod oczami. W składzie zawiera różę porcelanową, białego krokusa oraz witaminę C. Jak widać na pierwszy rzut oka- bardzo ciekawe skłandniki. Ma również ograniczać pojawianie się wszelkich przebarwień. Przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji. Nie zawiera parabenów.

Jakie jest moje zdanie na temat tego produktu?

Moja skóra pod oczami jest lekko przesuszająca się. Cienie pod oczami niestety również bardzo często się u mnie pojawiają, co jak można się domyślić bardzo mnie irytuje. Krem Nuxe stosuję od niespełna dwóch miesięcy, więc myślę, że jestem w stanie wystawić o nim rzetelną opinię. Ogólnie mogę powiedzieć, że krem jest bardzo dobry. Ładnie nawilża i rozświetla okolice oczu. Skóra wygląda na odżywioną i zdrową. Jeśli chodzi o cienie i przebarwienia: krem rzeczywiście je niweluje, jednak tylko przy regularnym stosowaniu. Jeśli mamy zamiar "raz nałożyć, a raz zapomnieć", to nie możemy spodziewać się spektakularnych efektów. Często miałam problem z korektorami pod oczy zbierającymi się w załamaniach. Odkąd używam kremu Nuxe mój problem zniknął, naprawdę. Wszystkie produkty ładnie wtapiają się w skórę pod moimi oczami i pozostają tam cały dzień. Konsystencja produktu również bardzo mi się podoba. Jest lekka i przyjemna w aplikacji, krem dość szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Nie roluje się ani nie spływa. Po nałożeniu czujemy lekkie mrowienie, co jest bardzo przyjemne.



Reasumując! Z kremu jestem bardzo zadowolona i chętnie sięgnę po kolejne opakowanie. Jest to najlepszy krem pod oczy, jaki dotychczas miałam. Jest idealnie dopasowany dla mnie. Przebarwienia i cienie są rozjaśnione, skóra nawilżona, promienna i gładka. Czego chcieć więcej? Produkt trafia w moją czołówkę pielęgnacji. Zdecydowanie.

A Wy, znacie produkty marki Nuxe? Co o nich sądzicie? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!
Buziaki! :)

środa, października 12

Jesienne trendy, na które stawiam w tym roku!

Jesienne trendy, na które stawiam w tym roku!
Dzień dobry, kochani! Ostatnio na blogu pojawia się więcej postów bardziej lajfstajlowych. Z początku zastanawiałam się, czy to dobry pomysł, skoro od samego początku mogliście poczytać tutaj tylko o sferze beauty. Jestem jednak bardzo pozytywnie zaskoczona- dostałam od Was masę wiadomości, w których pisaliście, że blog przeszedł świetną metamorfozę i jesteście zadowoleni z tego, że u Killukitty pojawia się lifestyle oraz typowo codzienne tematy. Bardzo się cieszę, że mój pomysł znalazł u Was tak pozytywny odbiór! :)
W dzisiejszym poście postanowiłam przedstawić Wam kilka trendów oraz rzeczy, które według mnie są idealne na tegoroczny sezon jesienno-zimowy. Nie ukrywam, że w mojej garderobie rzadko goszczą mocniejsze kolory. Z reguły stawiam na czerń, szarości, beże, odcienie pudrowego różu, bordo. Oczywiście zdarzają się wyjątki, jednak ich procent w stosunku do większości szafy jest z pewnością bardzo malutki.

Jak wiecie, aktualnie setki sklepów proponują nam szeroki wybór wszelkiego rodzaju ubrań, szalików, czapek, botków, kozaków, toreb i ciepłych swetrów. Ja dzisiaj wybrałam dla Was po kilka rzeczy z dwóch sklepów internetowych- Romwe oraz Shein. 

Robię to pierwszy raz, jednak bardzo poproszę Was o kliknięcie w linki :)


Botki na obcasie: KLIK
Botki z ćwiekami: KLIK
Torebka na łańcuchu: KLIK
Zestaw torebek: KLIK
Szalik: KLIK

Jak widzicie, postawiłam typowo na szarość i czerń, czyli to, co kocham najbardziej :)



Różowe botki: KLIK
Szare botki: KLIK
Różowy szalik: KLIK
Torebka z ćwiekami: KLIK

W tym zestawie postanowiłam zmieszać pudrowy róż z szarością- również uwielbiam takie połączenie :)

Kochani! Mam nadzieję, że mogę na Was liczyć i będziecie tak mili, żeby poklikać w "klik". Myślę, że już niedługo do bloga dodam stylizacje i modę. Co sądzicie o tym pomyśle? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!
Buziaki! :)

poniedziałek, października 10

Hairvity, czyli innowacyjna pielęgnacja włosów od środka

Hairvity, czyli innowacyjna pielęgnacja włosów od środka
Dzień dobry, kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją nutrikosmetyku Hairvity, który od jakiegoś czasu testuję. Przyznam, że nigdy wcześniej nie stosowałam ani nawet nie myślałam o stosowaniu tego typu produktów. Jednak odkąd bardziej zgłębiam się w tajniki urody, makijażu i świata pielęgnacji stwierdzam, że pielęgnacja wewnętrzna może mieć o wiele większe znaczenie niż ta z zewnątrz. Jesteście ciekawi, dlaczego? Zapraszam w takim razie na dalszą część wpisu :)


Hairvity jest produktem, którego zadaniem jest znaczna poprawa stanu naszych włosów od środka. W opakowaniu otrzymujemy 60 kapsułek- czyli kurację wystarczającą na jeden miesiąc. Co prawda producent informuje, iż dla najlepszych efektów kuracja trwać powinna trzy miesiące, tak więc dla optymalnych efektów powinnyśmy zjeść aż 3 opakowania i łącznie 90 kapsułek. Jak stosować Hairvity? Raz dziennie 2 kapsułki po jedzeniu- taką informację dostajemy. Przez okres kuracji stosowałam się do wyznaczonych zasad i udało mi się ani razu nie zapomnieć o przyswojeniu mojej dziennej dawki.




Co takiego zawiera Hairvity? Otóż składniki zawarte w suplemencie uelastyczniają i wzmacniają strukturę włosa, hamują łamliwość, rozdwajanie i wypadanie. Mają również stymulować wzrost naszych włosów. A co stoi za tym działaniem? W produkcie znajdziemy składniki takie jak: skrzyp polny, biotyna, L-cysteina (główny składnik białkowy włosów), L-metionina (odpowiedzialna za blask włosów), L-lizyna (biorąca udział w tworzeniu kolagenu), L-leucyna oraz L-walina. Jak wiadomo, wielu osobom wyżej wymienione L- nic nie mówią, jednak zapewniam Was, że są to bardzo ważne elementy budulcowe naszego organizmu. Dodatkowo w Hairvity znajdziemy siarkę, kwas pantotenowy, witaminę B3, witaminę C, witaminę A, witaminę B2 oraz witaminę B6. Krótko mówiąc- same dobrze rzeczy :)



Czy Hairvity rzeczywiście poprawiło kondycję moich włosów? Powiem tak- moim zdaniem z pewnością jest to produkt wart uwagi, z racji, że na polskim rynku takich produktów jest niestety naprawdę niewiele. Z pewnością również jest to coś innego, innowacyjnego, niż zwykły skrzyp polny, który możemy dostać w każdej drogerii czy aptece. Kapsułki Haivity to po prostu bomba witaminowa dla naszych kłaczków, która zdecydowanie im pomaga. Zauważyłam wiele różnić podczas stosowania nutrikosmetyku. Moje włosy nabrały większego blasku, stały się mocniejsze. Ograniczyło się również ich łamanie przy końcówkach, co było moją największą zmorą. Po myciu głowy w moim spławiku nie zostają już garści włosów. Osobiście uważam, że mimo zróżnicowanych zdań w internecie na temat suplementów i tego typu kosmetyków- Haivity działa. Z góry zaznaczę, że opinia jest moją własną i nikt nie zapłacił mi za to, żebym tutaj cokolwiek wychwalała w niebogłosy ;) Najzwyczajniej w świecie jestem bardzo zadowolona!



Niestety jednak widzę jeden minus. Nie jest to sprawa braku działania, czy czegokolwiek. Jest to zapach. Nie mogę powiedzieć, że jest on nieprzyjemny, ponieważ jest on dla mnie wręcz nie do zniesienia. Na szczęście kapsułki tylko połykam i wąchanie ich da się ograniczyć prawie do zera, jednak nie polecam nikomu wkładania nosa do środka opakowania ;)

Cena jednego opakowania to 59zł.

PODSUMOWUJĄC!

Hairvity to rewolucja w mojej pielęgnacji. Chciałabym kontynuować kurację, ponieważ na dłuższą metę spodziewam się coraz lepszych efektów. Mimo że z początku lekko nie wierzyłam w możliwość działania, to teraz daję mu 3 razy tak! ;)

A Wy słyszałyście o tego typu produktach? Stosujecie wewnętrzną pielęgnację? ;)
Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!
Buziaki!
Copyright © 2016 killukitty , Blogger