poniedziałek, marca 6

Cienie Devinah Cosmetics- zamienniki Makeup Geek? + kod rabatowy!

Dzień dobry, kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem, w którym pokażę Wam moje największe odkrycie ubiegłego miesiąca. Jak wiele z Was wie, od początku roku jestem Ambasadorką sklepu Visage Shop. W związku z tym często mam możliwość testowania nowości, które wchodzą na polski rynek kosmetyczny. Tak było i tym razem. W moje łapki wpadło 10 cieni do powiek marki Devinah Cosmetics. Jesteście ciekawi, jak się u mnie sprawdziły? Jeśli tak, to koniecznie zostańcie ze mną! :)


Jak widzicie, wybrałam dość nietypowe kolory. Posiadam mnóstwo paletek w odcieniach nude i typowo dziennych, więc tym razem postawiłam na coś bardziej szalonego. Cienie Devinah są wkładami do paletek magnetycznych. Przychodzą do nas w małych czarnych kartonikach.



Już na zdjęciach możecie zauważyć, że konsystencja cieni jest cudowna. W dotyku są jak masło, sprawiają wręcz wrażenie mokrych. Osobiście uwielbiam tego typu cienie, nie znoszę takich, których konsystencja jest kredowa i nieprzyjemna w dotyku. Tutaj nie ma tego problemu, na szczęście! Cienie nie osypują się, co dla mnie również jest ogromnym plusem. Ich trwałość również pozytywnie mnie zaskoczyła. Cienie bez problemu wytrzymują na powiekach cały dzień lub całą noc. A teraz przyjrzyjmy się kolorom i zobaczcie tą niesamowitą pigmentację!
Wszystkie swatche wykonałam na sucho, bez użycia żadnej bazy!


Pierwsze dwa cienie: Paladin oraz Spectral, czyli piękny odcień koloru niebieskiego i głęboka zieleń. Oba kolory będą świetnie pasować do zielonych i brązowych oczu. Przy moich wyglądają pięknie.


Kolejna para: Blazed i Tempt. Przyznam, że jeszcze jakiś czas temu nie wyobrażałam sobie nałożyć na powieki tego typu kolorów, jednak zabawa z różnego rodzaju makijażami pokazała mi, że w tej sztuce nie ma żadnych ograniczeń. Uwielbiam połączenie czerwieni z czernią- dlatego też Blazed pojawia się w ostatnim czasie na moim oczach bardzo często!


Następna dwójeczka: Illusion oraz Shack. W tym zestawieniu znajduje się mój bezwzględny ulubieniec- Shack, czyli fioletowo-niebieski cień, który ma w sobie także poblask różu. Po prostu go uwielbiam. Według mnie jest to cień duochromowy. Odkąd pierwszy raz go użyłam- nie mogę przestać. Uczciwie przyznaję, że jeszcze nigdy nie miałam do czynienia z kolorem, który byłby chociaż podobny do tego.


Przedostatnia parka: Venial i Empress, czyli połączenie idealne. Oba cienie moim zdaniem wyglądają razem cudownie. Długo szukałam cienia, który przypominał będzie odcień Rose Gold. W końcu znalazłam! W ostatnich miesiącach mam fioła na punkcie różowego złota, więc cień do powiek w tym kolorze- jak najbardziej! :)


Ostatnia para, czyli Kith oraz Diva. Wśród moich wyborów musiały się znaleźć jakieś brązy i trochę złota- nie byłabym sobą, gdybym nic takiego nie wybrała!

Podsumowując:
Cienie są po prostu fenomenalne! Po porównaniu z Makeup Geek szczerze mówiąc- nie widzę szczególnej różnicy. Poza oczywiście ceną- pojedynczy cień Devinah Cosmetics w Visage Shop możecie kupić za cenę 22 złotych. Moim zdaniem to bardzo przyzwoita cena, jak za taką jakość, naprawdę. Odkąd je testuję, polecam każdej koleżance i wszystkim dookoła. Jestem po prostu zachwycona! Mam nadzieję, że w mojej kolekcji znajdzie się więcej odcieni, najlepiej wszystkie ;)

Dodatkowo, mam dla Was niespodziankę!
Na hasło: "KKITTY10" otrzymacie 10% na wszystkie produkty w Visage Shop! :)
Kod ważny jest do końca czerwca.

I jak, co sądzicie o cieniach Devinah? Jakie są Wasze ulubione? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!
Buziaki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 killukitty , Blogger