poniedziałek, stycznia 15

Ulubieńcy roku 2017: KOLORÓWKA | Huda Beauty, Mac, Eveline, Makeup Geek, Golden Rose, Pierre Rene, Jeffree Star

Dzień dobry, dzień dobry!
Każda z nas ma swoje ulubione kosmetyki. Takie, po które sięgamy za każdym razem, kiedy chcemy być pewne swojego makijażu. Czasami wśród sklepowych półek znajdujemy perełki, które zostają z nami na długie miesiące, a nawet lata. W dzisiejszym poście chcę pokazać Wam kosmetyki kolorowe, które w ubiegłym roku totalnie skradły moje serce! Postanowiłam wybrać po jednym lub dwóch produktach z kategorii: baza, podkład, korektor, bronzer, rozświetlacz, puder, paleta cieni, brwi, rzęsy, eyeliner oraz pomadka. Postawiłam na kosmetyki, których jestem pewna na 100% w każdej sytuacji.



PODKŁAD
Ciężko znaleźć podkład idealny. Dobre krycie, trwałość, przyjemna konsystencja, żeby nie zapychał, miał dobry skład... W ubiegłym roku przetestowałam furę podkładów. Dziś wybrałam te, które sprawdzają mi się w każdej sytuacji.

EVELINE LIQUID CONTROL HD- podkład drogeryjny za około 30zł. Bardzo płynny, w szklanym opakowaniu z pipetką. Z początku nie pokładałam w nim wielkich nadziei, jednak po kilku użyciach przepadłam! Podkład ma piękne odcienie, nie ciemnieje, długo utrzymuje się na skórze, kryje wszystkie niedoskonałości, nie wchodzi w pory ani suche skórki, ma matowe, a jednocześnie bardzo naturalne wykończenie. Jestem w nim szczerze zakochana! Dostępny w każdej drogerii, a porównywalny do kosmetyków z najwyższej półki. Niedługo na pewno kupię kolejne opakowanie. Dziewczyny, naprawdę warto sprawdzić!

MAC STUDIO FIX- wyższa półka cenowa, produkt za około 120zł. Szeroka gama kolorystyczna, w szklanym opakowaniu- jedyny minus- niestety bez pompki ani żadnego aplikatora. Jest to jednak moja kolejna miłość. Odcień NW20 jest identyczny, jak kolor mojej skóry. Podkład pięknie kryje wszystkie niedoskonałości, ujednolica cerę, daje satynowe i bardzo naturalne wykończenie oraz fantastycznie wygląda na zdjęciach. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie mieć go w swojej toaletce. Jego trwałość to prawdziwy szok, na mojej twarzy trzyma się w kompletnie nienaruszonym stanie do momentu, kiedy go nie zmyję i niezależnie od tego, jak długo mam go na sobie.




BAZA I PUDER
Jeszcze rok temu priorytetem było dla mnie to, żeby moja skóra w makijażu była kompletnie matowa. W ubiegłym roku zdecydowanie się to zmieniło. Przez większość roku uwielbiałam efekt rozświetlonej cery. Zrezygnowałam również z mocno matujących pudrów. 

MAC STROBE CREAM- teoretycznie nie baza, a krem. Mocno rozświetlający, niemalże dający efekt płynnego rozświetlacza. Mój ulubiony odcień to silverlite- kolor chłodny, prawie srebrny. Na zdjęciu wyżej możecie zobaczyć, jak piękny efekt daje. Czasami zdarza się, że baza, która powinna ładnie rozświetlać naszą skórę- daje efekt "tłustej" cery. W przypadku Maca efekt jest spektakularny. Twarz promienieje i wygląda na wypoczętą. Pięknie współgra z większością podkładów, a dodatkowo nawilża skórę. Jest to zdecydowanie mój numer jeden, bezkonkurencyjnie. Kosztuje około 150zł, więc niemało, jednak moim zdaniem jest warta każdej wydanej na nią złotówki.

PUDER SYPKI MAC PREP + PRIME- od jakiegoś czasu w ogóle nie używam pudrów w kamieniu. Zdecydowanie lepiej sprawdzają się u mnie pudry sypkie, są również przyjemniejsze w aplikacji. Puder z Maca odkryłam co prawda stosunkowo niedawno, jednak już po około miesiącu stosowania wskoczył na podium. Daje jedwabiste i naturalne wykończenie- jednocześnie matując to, co trzeba. Jest bardzo drobno zmielony, wręcz całkowicie. Pod oczami wygląda fenomenalnie! Daje efekt bluru, wygładza wszystkie załamania i zmarszczki. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie miałam w rękach tak dobrego pudru. Kosztuje około 110zł za 8g. Nie jest to mało, jednak puder jest bardzo wydajny. Warto sprawdzić, szczególnie, jeśli lubicie efekt wygładzonej i zdrowej skóry.





KOREKTOR
Podzieliłam korektory na dwie kategorie- ten dobry na niedoskonałości i dobry pod oczy. W tym roku znalazłam dwóch niezastąpionych ulubieńców. Oba zostają ze mną na zawsze!

CATRICE LIQUID CAMOUFLAGE- znany i lubiany. Niedrogi i niezawodny. U mnie również. To ten "na niedoskonałości". Pięknie je zakrywa, jest bardzo trwały, ma odpowiedni kolor i fenomenalne krycie, a kosztuje niecałe 20zł. Jest ze mną już drugi rok i zdecydowanie nie zamieniłabym go na żaden inny. Jeśli jeszcze go nie znacie, to zdecydowanie najwyższa pora to zrobić!

NYX HD STUDIO PHOTOGENIC- wow, wow, wow. Dawno nie trafiłam na kosmetyk, który zrobiłby pod moimi oczami takie cuda. Zakrywa wszystkie cienie i przebarwieniaz, dodatkowo wygładza, rozświetla i pięknie odbija światło. Utrzymuje się bez zarzutu do momentu demakijażu, nie kłóci się z pudrami i po czasie nie wchodzi w załamania. Jest też bardzo wydajny i niedrogi- jego koszt to niecałe 40zł.





BRONZER
Bronzer to dla mnie jeden z ważniejszych elementów makijażu. Nie może być ani za ciepły, ani za zimny. Musi ładnie się blendować i nie być zbyt mocno napigmentowany. W tym roku znalazłam aż dwie takie perełki.

PIERRE RENE POWDER CONTOURING- z całej paletki używam tylko pudru o nazwie "contouring". Jestem zakochana po uszy. Ma idealny kolor, fantastyczną konsystencję, pięknie się blenduje i badzo dobrze utrzymuje. Nie ma przy nim żadnego problemu z plamami, rozcieraniem czy zbyt ciepłym efektem. Cała paletka kosztuje około 40zł, ale naprawdę warto ją kupić nawet ze względu na ten jeden puder. Jet bezkonkurencyjny, jeśli chodzi o tę półkę cenową. Z pewnością kupię kolejne opakowania- dawno moja twarz nie była tak ładnie wykonturowana!

MAKEUP GEEK W ODCIENIU "TAWNY"- nieco ciemniejszy i cieplejszy od Pierre Rene. Mocniej napigmentowany. Mimo wszystko wciąż cudowny- bez problemu można nabrać niewielką ilość, rozciera się cudownie i daje piękny efekt. Używam go głównie na wieczorne wyjścia. Nie ma w sobie żadnych drobinek, jest całkowicie matowy. Kosztuje około 100zł, ale jest wart swojej ceny. Jedyne, co mnie dziwi- w opakowaniu wygląda na bardzo ciepły i bardzo ciemny, ale na szczęście w rzeczywistości tak nie jest.





ROZŚWIETLACZ
Moja zdecydowanie ulubiona część makijażu. Jestem totalną sroką, dlaczego błysk jest dla mnie czymś wyjątkowo ważnym, o ile nie najważniejszym. Uwierzcie, że bardzo ciężko było mi wybrać tylko dwóch ulubieńców, ale w końcu znalazłam tych, którzy są dla mnie niezawodni.

JEFFREE STAR W ODCIENIU "ICE COLD"- uwielbiam go! Dotknęłam już w nim dna, co również o czymś świadczy. Daje nieziemską taflę, błyszczy się na kilometr i jest trwały. Odcień, którego używam jest dość zimny, jednak bardzo lubię taki efekt. Przyznaję szczerze, że zdarzyło mi się dostać na ulicy pytanie, jaki mam na sobie rozświetlacz, kiedy był to Jeffree. Jego cena to około 150zł. Jest ogromny, więc moim zdaniem cena jest bardzo dobra. Jest to jeden z tych rozświetlaczy, które wymieniłabym w ulubieńcach "całego mojego życia".

PALETA SAM MARCEL BEAUTY "THAT GLOW GLOW"- zdecydowanie moja paleta roku! W eleganckim opakowaniu znajdziemy sześć rozświetlaczy w różnych kolorach. Są odcienie zarówno ciepłe jak i zimne. Odcienie złota, szampana, brązu i różu, po prostu coś pięknego. Na skórze wyglądają niesamowicie! Nie mają w sobie drobinek, są idealną gładką taflą. Wystarczy naprawdę malutka ilość, żeby świecić jak gwiazda :) Nakładane na mokro robią nieziemską robotę. Paleta kosztuje około 170zł za sześć rozświetlaczy, więc stosunkowo niewiele, a efekt wow mamy gwarantowany. Jeżeli tak jak ja lubicie błyskotki, to koniecznie zwróćcie na nią uwagę.



BRWI
Nie wyobrażam sobie makijażu bez podkreślonych brwi. Moje są bardzo ciemne i nie wyglądają zbyt ciekawie "bez niczego". Zastanawiałam się między dwoma pomadami- Anastasia Beverly Hills miała pojawić się tutaj bezapelacyjnie, jednak przypomniałam sobie o...

WIBO BROW POMADE- totalnie zawładnęła moim sercem. Rossmann, koszt około 30zł. Jednak jak dla mnie nie ma porównania ze sławnymi Inglotami, czy ABH. Owszem, Anastasię kocham miłością szczerą i prawdziwą, ale cenowo? Wibo jest identyczna jak ABH, a kosztuje trzy razy mniej. Mój kolor to dark brown- idealnie w odcieniu moich włosków. Pomada ma świetną konsystencję- mam ją mniej więcej od kwietnia, a ani razu nie musiałam naprawiać jej duralinem, czy innymi specyfikami. Na brwiach zastyga dając nieprzesadzony efekt, długo się utrzymuje i można stopniować jej efekt. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że na polskim rynku jest bezkonkurencyjna.

ŻEL DO BRWI ZOEVA GRAPHIC BROW GEL- wygrał wszystko. Żeli do brwi w tym roku miałam sporo. Różne szczoteczki, różne odcienie i efekty. Jednak ten z Zoevy jest dla mnie numerem jeden. Odcień Bistre jest wprost stworzony do moich brwi. Nie skleja ich, ładnie rozdziela włoski, utrzymuje je w nienaruszonym stanie przez cały dzień. Nadaje lekki kolor, co bardzo mi się podoba. Kosztuje około 50zł i jest bardzo wydajny- mój ma około pół roku i nie zapowiada się na to, żeby w najbliższym czasie się skończył.



RZĘSY I EYELINER
Dwie bardzo ważne sprawy. Każda z nas lubi mieć podkreślone rzęsy, a tak samo dużo lubi kreskę, czy to z ogonkiem, czy bez. W tym roku poznałam dwa produkty, których w najbliższym czasie nie mam zamiaru zamienić na nic innego.

TUSZ DO RZĘS DOLL10 BEAUTY EFFORT LASH- jeśli śledzicie moje instastory to wiecie, że do czynienia z tym tuszem mam od niedawna. Mimo to odkąd się maluję nie trafiłam na nic tak dobrego. Mascara Doll10 robi z moimi rzęsami prawdziwe cuda. Wydłuża do granic możliwości, pogrubia i fantastycznie rozdziela. Rzęsy po jej użyciu wyglądają jak sztuczne- w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Moje sięgają praktycznie pod same brwi, mimo że moje naturalne rzęsy nie należą do najdłuższych na świecie. Tusz nie kruszy się, nie rozmazuje i po kilku godzinach nie robi pandy pod oczami. Trzyma się bez zarzutu aż do demakijażu. Jego cena to około 80zł, czyli znacznie więcej niż w drogerii, jednak mimo to warto. Długa i gruba silikonowa szczoteczka z setkami włosków, które pięknie wyczesują i rozdzielają to zdecydowanie coś, czego szukałam!

EYELINER STILA STAY ALL DAY- wychwalany na zagranicznym YouTube. Yen kosmetyk również nie był ze mną przez cały ubiegły rok. Aczkolwiek w swojej "karierze" makijażowej nie spotkałam się jeszcze z tak fenomenalnym eyelinerem. Aplikator jest cieniutki jak nitka i niesamowicie precyzyjny. Sam produkt jest w 100% czarny, zasycha na mat. Nie trzeba poprawiać kreski- pierwsze pociągnięcie jest ostatnim, kreska od razu jest intensywna i równa. Jeszcze nigdy nie malowało mi się kresek tak łatwo, naprawdę. Aplikator jest mięciutki, w żaden sposób nie drażni powieki. Kreska utrzymuje się perfekcyjnie przez cały dzień. Eyeliner nie kruszy się i nie blaknie w ciągu dnia. Kosztuje ponad 100zł, ale to prawdziwe cudeńko!







PALETA CIENI
Oj, ciężko było mi wybrać tylko dwie :) Nie ukrywam, że palety cieni do powiek to moja mała słabość. Wybrałam jednak takie, które zabiorę ze sobą na wyjazdy, czyli takie, którymi mogę wykonać zarówno dzienne jak i wieczorowe makijaże.

SAM MARCEL BEAUTY LES DEBUT NEUTRAL- cudo! Jak widzicie na zdjęciu- jeden błyszczący cień już prawie zużyłam i chyba umrę bez niego. Paleta ma przepiękne ciepłe kolory, zarówno matowe, satynowe, jak i metaliczne. Blendują się praktycznie same. Kilka ruchów pędzlem i mam na powiece piękną chmurkę koloru. Można z łatwością budować intensywność nie robiąc przy tym żadnych plam. Dodatkowo paleta a przepiękne i eleganckie złote opakowanie- można nacieszyć oko. Formuła cieni Sam Marcel totalnie podbiła moje serce. Cienie są miękkie, lekko kremowe i bardzo mocno napigmentowane. Paleta kosztuje około 160zł, czyli całkiem przyzwoicie. Chętnie zobaczyłabym jeszcze inne odcienie tej marki, jednak póki co jest to ich jedyna paletka. Polecam ją Wam bardzo, bardzo!

HUDA BEAUTY OBSESSIONS "WARM BROWN"- nie mogło zabraknąć tutaj Hudy. Co prawda jeszcze nie doczekałam się dużej palety, ale przyznaję, że odkąd używam tego maleństwa trochę o niej zapomniałam. Te cienie to prawdziwe mistrzostwo świata! Nie dziwię się, że cały świat wariuj na punkcie tej marki- ja tak samo! Cienie mają konsystencję, której nie jestem w stanie porównać do żadnych innych palet. Są niesamowite. Pięknie napigmentowane, blendują się banalnie łatwo, są wybitnie trwałe i mają cudowne kolory. Jestem absolutnie zakochana i już wiem, że chcę znacznie więcej Hudy w mojej kolekcji! Dodatkowo paleta jest malutka- zmieści się nawet do "torebkowej" kosmetyczki. Jej cena wynosi 140zł za 9 cieni. Ale warto i to bardzo!





POMADKA
Kolejna kategoria, w której czuję się jak ryba w wodzie. Uwielbiam mieć pomalowane usta! Nie byłabym w stanie wybrać tylko dwóch konkretnych pomadek, więc wybrałam dwie ulubione marki, jak dla mnie zdecydowane numery jeden.

GOLDEN ROSE LONGSTAY LIQUID LIPSTICK- no kocham. Mam już sporo kolorów w swojej kolekcji, ale chciałabym mieć wszystkie. Dosłownie. Te pomadki to ogromny numer jeden na polskim rynku. Są trwałe, nie wysuszają ust, łatwo się je nakłada, mają cudowne odcienie, nie podkreślają suchych skórek, nie czuć ich na ustach- mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Nawet aplikatory są unikatowe! Jestem im wierna znacznie dłużej niż od roku i już kolejny raz są moimi ulubionymi. W dodatky kosztują 20zł. Szok! Czasami za 100zł ciężko trafić na taką jakość. W tym roku planuję zgromadzić każdy odcień, jaki istnieje!

MAKEUP GEEK SHOWSTOPPER CREME STAIN- jeszcze lżejsze od Golden Rose. Pomadki nałożone na usta są absolutnie niewyczuwalne. Działają trochę na zasadzie tintu, barwią usta, ale w bardzo subtelny i ładny sposób. Kosztują około 50/60zł, więc dużo więcej niż GR, jednak odkąd je mam- nie wyobrażam sobie nie mieć ich w swojej kosmetyczce. Polecam Wam zwrócić na nie uwagę, bo prawdopodobnie będziecie mile zaskoczone :)


Ufff, to już cała kolorówka roku. A jacy są Wasi ulubieńcy?


69 komentarzy:

  1. Uwielbiam tą pomadę Wibo! To mistrzostwo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę wypróbować ten podkład z Eveline!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomadki GR ajjj uwielbiam je i tworzę sobie kolekcję :D
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do Strobing Creamu z Maca, to jest małe opakowanie 30 ml za 43 złote - o dziwo, się bardziej opłaca niż to duże :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Golden Rose to chyba moja ulubiona marka pomadek :D W przystępnej cenie świetna jakość.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow spory arsenał kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo ulubieńców:) znam tylko Catrice, ale niektóre mam zamiar wypróbować:) obserwuje:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzetelna recenzja, świetne zdjęcia i dużo przydatnej wiedzy - to lubię ;* pozdrawiam ♥️

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale tego zabrałaś, nie mam nawet 1/5 tego asortymentu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moi już jakiś czas wiszą na blogu :) Zaciekawił mnie ten podkład Mac, chętnie wypróbowałabym go na sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetny! Chętnie wpadnę na Twoich ulubieńców :)

      Usuń
  11. Korektor Catrice uwielbiam tak samo jak podkład. Pomadki GR to również HIT ale sprawdź płynne maty z Bell!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja miałam na swojej buzi podkład eveline i naprawdę dobry jakościowo :)


    https://delavie-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Pomada Wibo też u mnie sprawdziła się świetnie:) Bardzo ciekawi mnie podkład z Mac. Wszystkie ich produkty jakie miałam bardzo polubiłam, także może pora przetestować ten podkład :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaskoczyłaś mnie tym podkładem z Eveline, myślałam, że to raczej przeciętna firma. A te paletki cieni są genialne, ciepłe odcienie to coś co kocham od pewnego czasu. :)

    http://ametystova.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale to prawdziwa perełka! Hit wśród podkładów drogeryjnych :)

      Usuń
  15. Ja mam ochotę na te małe paletki Juda, tylko się nie mogę zdecydować czy Warm Brown czy Mauve 😊 podkład z Mac-a też jest na mojej liście do wypróbowania 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez miałam ten dylemat, ostatecznie padło na Warm :)

      Usuń
  16. Same cuda, również uwielbiam szminki z Golden rose 😊

    OdpowiedzUsuń
  17. Niektórych Twoich ulubieńców i ja mam na swojej liście perełek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę kupić ten podkład z Eveline, bo widzę, ze dużo osób go poleca :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawy produkt, można kupić na prezent taki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Moje brwi wolaja o pomste bo ciagle je maluje zwykla kredka... sprobuje tego wibo. Za to moim ulubiencem jest krem bb z garniera bo mam cere tlusta a swietnie umatowia mi buzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś go używałam i był całkiem okej. Jednak z czasem polubiłam mocniejsze krycie :)

      Usuń
  21. Ojej ile perełek! Znam większość z tych kosmetyków i również się z nimi polubiłam :) Nic dziwnego, że znalazły się w twoich ulubieńcach roku.
    MÓJ KANAŁ NA YT-KLIK
    NOWY POST-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  22. Paletki i cienie rewelacyjne. Nie znam wszystkich tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jaka duża kolekcja pomadek! :D Ja mam ledwo dwie - trzy ulubione :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Już od jakiegoś czasu zbieram się, by kupić oba te korektory i tą pomadę do brwi, no i chyba w najbliższym czasie to zrobię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nawet się nie zastanawiaj, to same "pewniaki" :)

      Usuń
  25. Wymienione podkłady buestety do mnie nie przemawiają, ale co innego w temacie korektora. Prawda, jak zawsze niezawodny :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz coś dla siebie :)

      Usuń
  26. ja akurat nie stosuje podkładów, a paletki sa rewelacyjne <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2018/01/szary-paszcz-kochamy-za-uniwersalnosc-i.html

    OdpowiedzUsuń
  27. O matko ile tutaj dobroci! Zastanawiam się nad baza.. słyszałam o niej już wcześniej tez :) możesz polecisz jakieś inne bazy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam również bazę rozświetlająca z Golden Rose i wygładzająca z Sephory :)

      Usuń
  28. Jeśli chodzi o podkład to ja mam tak samo jeśli chodzi o YSL All Hours. Jest po prostu IDEALNY!!! Uwielbiam<3

    www.justcleo.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o nim dużo dobrego, chyba pora wypróbować :)

      Usuń
  29. Wow ile kosmetyków! Uwielbiam na nie patrzeć, w dodatku idealnie pokazałaś jak sie pięknie prezentują na skórze :) mega post!

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie mogę się napatrzeć na te paletki! Wszystko kosmetyki wydaje się cudowne :)
    ONLY DREAMS

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie miałam jeszcze nic z kosmetyków, o których piszesz, ale na pewno po część będę chciała sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  32. Rewelacyjne porównanie! Bardzo lubię takie posty :) i super uchwyciłaś kolory na zdjęciach. Najbardziej byłam ciekawa tego podkładu od Eveline.

    OdpowiedzUsuń
  33. Podkład od Eveline jest moim ulubionym :) reszta - super inspiracja. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  34. Wow, jestem zachwycona rewelacyjną pigmentacją cieni! <3
    Uwielbiam paletki, dlatego taka reakcja ha ha ha
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam te pomadki od Golden Rose. Powoli zbieram ich całą kolekcje.

    OdpowiedzUsuń
  36. Uwielbiam korektor Catrice i pomadki Golden Rose :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ciekawi mnie ten podkład z Maca :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Podkład MACa tez lubię! Korektor Catrice uwielbiam, a ta paletka Hudy mi się marzy! :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Nice post! Your blog is amazing!
    Following you! Follow back?

    http://colourfulmadness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. ale masz tych ulubieńców :) kusie mnie podkład z Mac'a :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 killukitty , Blogger